"Canarinhos" zajęli na koniec fazy interkontynentalnej pierwsze miejsce w tabeli, a biało-czerwoni piąte. Drużyny te zmierzyły się 2 czerwca w Katowicach - goście wygrali 3:1. Wówczas w ich barwach grał już pochodzący z Kuby Yoandy Leal, który dzień wcześniej - po odbyciu karencji za zmianę federacji narodowej - zaliczył debiut w reprezentacji Brazylii. Należący do światowej czołówki 30-letni przyjmujący poleciał teraz również do Chicago.

Trener Polaków Vital Heynen wielokrotnie powtarzał, że priorytetem jest dla niego w tym sezonie sierpniowy turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich. Fazę interkontynentalną LN - podobnie jak rok temu - wykorzystał do sprawdzenia szerokiej grupy zawodników i mocno rotował składem nie tylko w poszczególnych turniejach, ale i meczach. O ile jednak w poprzednim sezonie na Final Six zabrał już podstawowych siatkarzy, to tym razem w zdecydowanej większości zostali oni trenować w Zakopanem, a w Chicago zaprezentują się głównie młodzi gracze.

Jedynym zawodnikiem obecnym w USA, który był w ekipie biało-czerwonych, gdy ta we wrześniu obroniła tytuł mistrza świata, jest niespełna 22-letni Bartosz Kwolek. W składzie znalazł się też teraz doświadczony Karol Kłos, który w tym sezonie wrócił do kadry po dwuletniej przerwie, a w ostatnich tygodniach pokazał się z bardzo dobrej strony. Poza nim powołanych zostało jeszcze dwóch środkowych, w tym ściągnięty z wakacji Andrzej Wrona, który już od kilku lat oglądał mecze kadry w roli kibica. Był co prawda od początku w szerokim składzie na tegoroczną LN, ale nie wystąpił w żadnym meczu fazy interkontynentalnej. Pozostałe pozycje też w większości są obsadzone przez młodych graczy, którzy stanowią zaplecze w kadrze.

W nocy z czwartku na piątek podopiecznych Heynena czeka pojedynek z reprezentacją Iranu. W gr. A znaleźli się Amerykanie, ubiegłoroczni triumfatorzy Rosjanie i finaliści poprzedniej edycji Francuzi. Do półfinałów awansują po dwa zespoły.

Rok temu Polacy występ w Final Six zakończyli po fazie grupowej.