Małgorzata Glinka nie przepada za byłym trenerem "Złotek", Andrzejem Niemczykiem. To przez niego odeszła z kadry. Glinka obawia się, że Niemczyk za bardzo wtrąca się do reprezentacji. "Na razie niech zostawi nas w spokoju. Wszystkie decyzje w kadrze podejmuje Marco Bonitta i on za nie ponosi odpowiedzialność" - powiedziała siatkarka.
Glinka niemile wspomina kadrę z czasów Andrzeja Niemczyka. "Mało kto pamięta co działo się z naszą reprezentacją w 2006 roku. Praktycznie żadna z koleżanek nie chciała w niej grać. Byłyśmy psychicznie poobijane. Wielką zasługą Marco Bonitty jest to, że on wszystko odbudował, że znowu jesteśmy w europejskiej czołówce" - przekonywała siatkarka.
Od 20 października "Złotka" będą się szykowały do Pucharu Świata w Japonii. Jeżeli zajmą co najmniej trzecie miejsce, to awansują do przyszłorocznych igrzysk olimpijskich. Ale łatwo nie będzie. W ciągu piętnastu dni trzeba rozegrać jedenaście spotkań. W trakcie rozgrywek jest sporo przelotów. Ale awans do igrzysk jest celem nadrzędnym" - wyjaśniła Glinka.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|