W niderlandzkim Apeldoorn Polki po niezwykle dramatycznym pojedynku uległy Turczynkom 2:3 w półfinale kontynentalnego turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk. Podopieczne Nawrockiego w czwartym secie miały aż pięć meczboli, wiele piłek "w górze", ale zabrakło na boisku zawodniczki, która by zadała ten decydujący "cios". Ostatecznie to ubiegłoroczne wicemistrzynie Europy zagrają w finale z Niemkami, a stawką będzie bilet do Tokio.

Reklama

Dla Nawrockiego to był bez wątpienia jeden z najtrudniejszych meczów w trakcie pięcioletniej pracy z kadrą, a porażka dość bolesna. Selekcjoner po spotkaniu starał się szukać pozytywnych aspektów występu w niderlandzkim turnieju.

"Nie wiem, czy była najbardziej bolesną porażką z tą reprezentacją, każda taka porażka boli. Na pewno żal straconej szansy. My musimy patrzeć na ten turniej też z innej perspektywy. Wystąpiliśmy na nim tylko dlatego, że dziewczyny zagrały bardzo dobrze letni sezon - zakwalifikowaliśmy się do niego w ostatniej chwili. Każde zawody - Ligę Narodów, mistrzostwa Europy czy ten turniej, który był naszpikowany naprawdę mocnymi drużynami, zagraliśmy na super poziomie z wielkim zaangażowaniem. Wydaje mi się, że przy takich zmianach pokoleniowych, ten zespół wkrótce będzie bił doświadczeniem inne reprezentacje" - mówił szkoleniowiec.

Jak dodał, póki co tego doświadczenia jego podopiecznym wciąż brakuje, szczególnie w meczach o najwyższą stawkę w najważniejszych turniejach.

"Dziewczyny robią olbrzymie kroki do przodu i zaczynają pukać do europejskiej, światowej czołówki. Musimy pamiętać, gdzie byliśmy jeszcze trzy lata temu. Jestem przekonany, że niewiele nas dzieli od tego, żebyśmy takie spotkania w przyszłości wygrywali. W tym sezonie tak naprawdę ta drużyna zaczęła występować w zawodach, w których kwalifikowała się do półfinałów, czy finałów. Ten zespół na razie dojrzewa i dopiero gra te półfinały, a zespół doświadczony, a takim są Turczynki, te półfinały po prostu wygrywa" - stwierdził Nawrocki.

Szkoleniowiec uważa, że jego reprezentacja w takim składzie ma jeszcze przed sobą kilka ładnych lat wspólnego grania.

"W Niderlandach mieliśmy jeden z najmłodszych zespołów na tym turnieju i te zawodniczki mają całą przyszłość przed sobą. Magda Stysiak dopiero wchodzi do tej dorosłej siatkówki, Malwina Smarzek-Godek jest też wciąż bardzo młodą dziewczyną, grającą od dwóch lat na tym topie światowym. Mamy kilka zawodniczek na światowym poziomie z liderką Asią Wołosz na czele. Poza tym obecność na turnieju dla kilku siatkarek to jest też olbrzymi krok do przodu. Przeciwko Azerkom zagrały wszystkie zawodniczki, wykorzystały swoją szansę. Zuza Górecka często wchodziła na boisko w bardzo trudnych momentach, a to doświadczenie zostanie jej na lata" - ocenił selekcjoner.

Występ Polek w Apeldoorn był dużą zagadką po tym, jak po ME doszło do konfliktu na linii trener - zawodniczki. Za pośrednictwem mediów ujrzał on światło dzienne dwa miesiące temu. Siatkarki wytknęły selekcjonerowi m.in. braki warsztatowe - błędy w prowadzeniu zespołu czy nieudzielanie konstruktywnych wskazówek. Reprezentantki, które podpisały się pod oświadczeniem zaznaczyły, że nie widzą możliwości dalszej współpracy z trenerem. W składzie na turniej kwalifikacyjny zabrakło kilku siatkarek - Pauliny Maj-Erwardt, Martyny Grajber, Katarzyny Zaroślińskiej-Król czy Zuzanny Efimienko-Młotkowskiej.

Nawrocki nie chciał jednak wracać do tej sytuacji. "Zapomniałem o tym wszystkim co było, ja koncentrowałem się wyłącznie na stronie sportowej. Nie ma sensu do tego wracać" - skwitował krótko.

Reprezentacja Turcji staje się powoli "katem" polskich siatkarek i po raz kolejny zamknęła im drogę do osiągnięcia sukcesu. W 2012 roku reprezentacja prowadzona przez Alojzego Świderka została zatrzymana w finale turnieju kwalifikacyjnego w Ankarze przez gospodynie, które wygrały 3:0. Pięć lat później w pojedynku o ćwierćfinał mistrzostw Europy Turczynki wyeliminowały biało-czerwone, podobnie było podczas ubiegłorocznego czempionatu Starego Kontynentu, kiedy to podopieczne Nawrockiego uległy w półfinale.

Polskie siatkarki po raz ostatni wystąpiły na igrzyskach w 2008 roku w Pekinie; zespół prowadzony przez Marco Bonittę nie awansował do półfinału i zajął miejsca 9-10.

Wobec braku awansu na igrzyska dla polskiej reprezentacji ten rok będzie dość ubogi w imprezy międzynarodowe. Jedyną znaczącą będzie Liga Narodów, która rozpocznie się w 19 maja.