Rywalizację wstrzymano do odwołania w pierwszej połowie marca, na dwie kolejki przed końcem fazy zasadniczej. Szefowie czterech czołowych obecnie klubów oraz zamykającej stawkę BKS Visły Bydgoszcz zgodnie podkreślają, iż dominuje poczucie niepewności i że trudno będzie znaleźć rozwiązanie satysfakcjonujące wszystkich. Rozmawiają we własnym gronie podczas telekonferencji, a na środę zaplanowany jest początek obrad Rady Nadzorczej Polskiej Ligi Siatkówki, podczas których najprawdopodobniej zapadną decyzje dotyczące dalszych losów rozgrywek.

Reklama

"Byłem do końca zwolennikiem tego, by maksymalnie wyczekać i dać jednak szansę zakończenia tego sezonu w sportowy sposób. Nawet w uproszczony, turniejem z udziałem ośmiu czy czterech drużyn. Dziś jestem przekonany, że to mało realne i uważam, że chyba należałoby podjąć decyzję o zakończeniu sezonu. (...) Część zagranicznych zawodników wyjechała z kraju i zapewne nie będzie miała możliwości powrotu" - powiedział Adam Gorol z Jastrzębskiego Węgla.

Według prezesa PGE Skry Bełchatów Konrada Piechockiego obecnie nie ma żadnych przesłanek wskazujących na możliwość dokończenia sezonu.

"Trudno o tym myśleć zarówno pod względem sportowym, jak i mentalnym. Dziś najważniejsze jest bezpieczeństwo, zdrowie i życie ludzi" - podkreślił.

Tego samego zdania jest Sebastian Świderski z Grupy Azoty Zaksy Kędzierzyn-Koźle który zwrócił też uwagę, że trudno przewidzieć, jak sytuacja w kraju będzie się rozwijała.

"Więc ciężko mówić o jakichkolwiek następnych ruchach. Obserwując dynamiczny wzrost liczby zakażeń w Europie, można się spodziewać, że szybkiego końca zagrożenia nie będzie. Musimy też pamiętać, że powrót do gry będzie uzależniony od decyzji odgórnych, czyli władz państwa" - zastrzegł.

Jak dodał zasłużony reprezentant kraju, pozostający wielką niewiadomą możliwy termin wznowienia rozgrywek to tylko jeden z problemów. Drugim byłaby - według niego - forma psychiczna i fizyczna siatkarzy.

"Im dłużej trwa przerwa, tym potem trudniej wznowić rywalizację. Jeśli się nie trenuje w hali przez kilka tygodni, to potem trzeba dwa razy więcej czasu, by dojść do takiej formy, by grać na wysokim poziomie i by było to bezpieczne dla zdrowia zawodnika" - zwrócił uwagę.

Ten sam aspekt uwypuklił reprezentujący Vervę Warszawa Orlen Paliwa Piotr Gacek.

"To nawet nie jest kwestia tego, czy za cztery tygodnie lub za miesiąc będzie można wrócić do hal, ale zawodnicy pozostają w domach, nie ma dostępu ani możliwości trenowania, co powoduje, że dzień po dniu traci się możliwość powrotu do siatkówki na jakimkolwiek poziomie sportowym. Jak wrócić do walki o mistrzostwo Polski np. po dwóch miesiącach bez treningu?" - argumentował w rozmowie z PAP.

Z niecierpliwością na rozstrzygnięcia czeka szef Visły Wojciech Jurkiewicz. Jego zespół zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, co po zakończeniu fazy zasadniczej zgodnie z regulaminem oznaczałoby spadek.

"Te ostateczne decyzje powinny zapaść jak najszybciej. Nasz klub jest jeszcze dodatkowo w tej szczególnej sytuacji, w której tak naprawdę nie wiemy, na czym stoimy. Czekanie kolejny tydzień czy dwa, moim zdaniem, niewiele już zmieni. Mam nadzieję, że w czwartek poznamy decyzje ostateczne, które pozwolą nam dalej działać" - zaznaczył.

Pandemia i jej skutki sprawiły, że nie jest jeszcze pewne, czy po zakończeniu tego sezonu jego drużynę czekają występy w niższej klasie rozgrywkowej. Istnieje bowiem opcja, że władze ligi zrezygnują z jakichkolwiek rozstrzygnięć.

Reklama

"Niewiadomych jest zresztą znacznie więcej. Jak choćby to, w jakim stopniu to, co się teraz dzieje, wpłynie na gospodarkę, na nasze codzienne życie. Mamy bardzo dużo znaków zapytania i niepewności, stąd ciężko nawet próbować deklarować, czy chcielibyśmy nadal być w ekstraklasie, czy jednak zagrać ligę niżej. Problem zresztą nie dotyczy tylko siatkówki" - podsumował.

Pod znakiem zapytania stoi też to, czy w przypadku zakończenia rozgrywek na obecnym etapie wręczone zostaną medale, a jeśli tak, to na podstawie jakiego kryterium. Obecnie na pierwszym miejscu jest broniąca tytułu ZAKSA, a druga jest będąca wicemistrzem VERVA. Trzecie miejsce zajmuje Skra, a tuż za nią są jastrzębianie. Identyczna kolejność była na półmetku fazy zasadniczej.

"Jeśli powiem, że powinno się przyznać medale na podstawie obecnej kolejności w tabeli, to pojawi się wiele głosów, że mówię tak jako prezes lidera. Jeśli zaś powiem, by w ogóle nie przyznawać krążków, to będę przeciwko własnej drużynie, która przez cały ten sezon walczyła i ciężko na to pracowała. Przez większość czasu byliśmy na pierwszym miejscu. Z drugiej strony VERVA też mogłaby się czuć skrzywdzona, bo ostatnia kolejka sprawiła, że po kilku tygodniach spadli na drugie miejsce. Rozegranie dwóch pozostałych na pewno by nam ułatwiło decyzję co do formy zakończenia sezonu" - podkreślił Świderski.

Gacek nie chciał się na razie wypowiadać na ten temat. "Skupmy się teraz na dbaniu o zdrowie i o naszych bliskich. Poczekajmy aż sytuacja się uspokoi, a potem będziemy dyskutować o takich kwestiach" - skwitował.

Gorol przyznał zaś, że ten wątek wywołuje najwięcej dyskusji wśród szefów poszczególnych klubów i że przy każdym wariancie znajdzie się ktoś pokrzywdzony.

"Satysfakcja medalowa jest w obecnej sytuacji względna. Mamy zakończoną fazę jesienną i uważam, że jedną z opcji zakończenia sezonu jest zachowanie tej kolejności, biorąc pod uwagę, że układ czołowej czwórki był taki sam jak obecnie. To niekoniecznie oznacza, że muszą być przyznane medale. Skłaniałbym się więc do zakończenia sezonu bez ich przyznawania" - podsumował.

"To zawsze będzie dyskusyjne, ponieważ w siatkówce kwintesencją sezonu jest play off i to w tej fazie wszystko się rozstrzyga. Z naszej perspektywy na pewno nie będziemy czuć się brązowymi medalistami" – zaznaczył Piechocki.

Według niego poza kwestią spadku równie istotne będzie dostrzeżenie drużyn, które walczyły w I lidze o awans do ekstraklasy.

"To na pewno trzeba uwzględnić i otworzyć drogę tym, którzy sportowo na to zasłużyli. Na przykład Stal Nysa w przekroju tego sezonu była najlepszym zespołem i zasłużyła na szansę gry w elicie. Inne rozwiązanie byłoby dla tego klubu bardzo krzywdzące" – ocenił. Zwolennikiem opcji bez wskazywania mistrza kraju w przypadku zakończenia sezonu na obecnym etapie jest także Ryszard Bosek.

"Tytuł zdobyty w takich okolicznościach nie smakowałby na pewno tak jak ten wywalczony w normalnych okolicznościach. Nie byłoby też przynoszącej największe emocje fazy play off" - uzasadnił.

Złoty medalista mistrzostw świata w 1974 roku i igrzysk olimpijskich w 1976 roku byłby jednak za tym, aby jeszcze wstrzymać się z ostateczną decyzją o zakończeniu rozgrywek 2019/20.

"Wszystko oczywiście zależy od stanu zdrowia całego społeczeństwa i zawodników, które jest najważniejsze. Jeśli tylko się da, to byłbym za tym, by poczekać i dokończyć rywalizację. Pamiętam, jak graliśmy kiedyś co dwa dni i nic się nam nie stało. Oczywiście, na koniec siatkarze byliby zmęczeni, ale mieliby potem czas na odpoczynek. Trudniej byłoby tylko w wypadku tych, którzy mają przed sobą kadrę" - zaznaczył.

Władze PLS nie chcą komentować sytuacji zanim nie zapadną decyzje ws. dalszych działań.