Wygrali wszystkie 11 spotkań. Przegrali tylko siedem setów.

Reklama

Podobnie jak w dwóch poprzednich meczach (ze Stalą Nysa i MKS Będzin), najsłabszy w ich wykonaniu był inauguracyjny set. Co prawda po efektownym ataku ze środka Kamila Semeniuka ZAKSA jako pierwsza zdobyła punkt, ale potem przegrywała 9:12. W tym momencie jej trener Nikola Grbic poprosił o czas. Po przerwie bardzo długą wymianę, uderzeniem po prostej wykończył Semeniuk. Nie był to jednak przełomowy moment seta. Po następnej akcji Skra ponownie prowadziła trzema punktami (13:10).

W dużej mierze dzięki zagrywce Benjamina Toniuttiego kędzierzynianie odrobili straty pod koniec odsłony (21:21). Jednak w końcówce skuteczniejsi byli bełchatowianie, którzy wygrali 25:22.

W drugim secie długo inicjatywę posiadała Skra. Prowadziła 17:13, 20:16. Jednak rywal w końcówce znowu doprowadził do remisu (20:20). W następnych akcjach punkty zdobywali Aleksander Śliwka (dwa) i Semeniuk. ZAKSA prowadziła 23:20, a po chwili w setach było 1:1.

Jak przyznał po meczu atakujący z Kędzierzyna-Koźla Łukasz Kaczmarek w pierwszym secie i przez długi czas drugiego rywal grał "fantastyczną siatkówkę".

"Dużo dziś się działo. Na pewno jesteśmy szczęśliwi z tego zwycięstwa. Trzeba jednak pamiętać, że do rywalizacji ligowej wróciliśmy po kłopotach związanych z koronawirusem. Nasza dyspozycja nie jest teraz tak dobra, jak przed tym jak ten wirus nas zakaził" - powiedział dziennikarzom po meczu wspomniany zawodnik. Podkreślił, że stał on na bardzo wysokim poziomie.

O ile o trzeciej odsłonie bełchatowianie pewnie będą chcieli jak najszybciej zapomnieć (przegrali 13:25), to w kolejnej stoczyli wyrównaną walkę z przeciwnikiem. Było 20:22, 23:24, ale lider ekstraklasy doprowadził do wyniku 24:24. Przegrał jednak walkę na przewagi (26:28). W końcówce podstawowy libero Skry Kacper Piechocki tak ofiarnie bronił, że doznał kontuzji (za niego wszedł Robert Milczarek).

W tie-breaku dominowali kędzierzynianie, którzy wygrali 15:7. MVP meczu wybrano Śliwkę.

We wtorek, także w Kędzierzynie-Koźlu ZAKSA zmierzy się ze Skrą w meczu, który odbędzie się w ramach turnieju fazy grupowej Ligi Mistrzów.

"Rozgrywając dziś spotkanie nie zastawialiśmy się nad tym, że niedługo czeka nas kolejny mecz ze Skrą. Wiedzieliśmy wcześniej, że to będzie bardzo trudne spotkanie. W ostatnim czasie zespół z Bełchatowa poprawił jakość swojej gry. Mimo problemów jest bardzo groźnym rywalem. Trzeba przyznać, że w drugim secie +wróciliśmy z dalekiej podróży+. Byliśmy o krok od przegrywania 0:2" - powiedział libero kędzierzyńskiej drużyny Paweł Zatorski.