Rywalizacja na tym poziomie toczy się do dwóch zwycięstw.

Reklama

To piąty triumf w tym sezonie Zaksy nad bełchatowianami. W fazie zasadniczej rozgrywek ekstraklasy na wyjeździe pokonała Skrę 3:1, a u siebie 3:2. Drużyny te walczyły także w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Zarówno podczas turnieju w Kędzierzynie-Koźlu, jak i w Bełchatowie górą była drużyna trenera Nikoli Grbica odpowiednio 3:0 i 3:2.

W inauguracyjnej odsłonie sobotniego spotkania ZAKSA przez niemal cały czas miała kilka punktów przewagi. Jednak rywal zdołał w końcówce zmniejszyć straty do zaledwie jednego i było 24:23. W tym momencie o czas poprosił trener kędzierzynian, a po wznowieniu gry zepsuł zagrywkę Amerykanin Taylor Sander.

Na początku drugiego seta wydawało się, że walka będzie zacięta, jednak tak było tylko do stanu 11:11. Kędzierzynianie "odskoczyli" na sześć punktów punktów (19:13). Pierwszą piłkę setową dobrze wykończył Łukasz Kaczmarek (25:17).

Trzeci set miał podobny przebieg. Skra początkowo dotrzymywała kroku rywalowi, ale ostatecznie wyraźnie przegrała.

Śliwka podkreślił, że wynik nie oddaje przebiegu spotkania. "Dlatego spodziewamy się w Bełchatowie kolejnej bitwy, mam nadzieję zwycięskiej dla nas" - zaznaczył.

Jego zdaniem w sporym stopniu o zwycięstwie gospodarzy przesądziła dobra zagrywka. Nawet jeśli on i koledzy nie zdobywali punktu bezpośrednio, to była na tyle silna iż rywal przeprowadzał atak, który stosunkowo łatwo było bronić blokiem. Śliwka wyraził nadzieję, że podobnie będzie w drugim spotkaniu.

"Pamiętajmy jednak jacy zawodnicy są w Skrze. Graliśmy z nimi w tym sezonie wiele razy i za każdym razem były to ciężkie mecze. Jesteśmy w fazie play off i nic tu nie ma za darmo. Prowadzenie w tej rywalizacji 1-0 nie daje nam nic" - dodał kadrowicz.

Drugie spotkanie ma się odbyć w środę.