Po odpadnięciu w półfinale z Grupą Azoty Zaksą Kędzierzyn-Koźle bełchatowianom pozostała walka o brąz. Dla PGE Skry to szansa na pierwszy od trzech lat medal mistrzostw Polski. Jeden z najbardziej utytułowanych klubów ostatni raz na podium stanął w 2018 roku. Wywalczył wówczas tytuł, ale kolejne rozgrywki zakończył dopiero na szóstym miejscu. Z kolei w przerwanym z powodu pandemii COVID-19 poprzednim sezonie został sklasyfikowany na trzeciej pozycji, ale medali nie przyznano.

Reklama

Teraz o najniższe miejsce na podium siatkarze z Bełchatowa będą rywalizować z Vervą, która fazę zasadniczą rozgrywek zakończyła na szóstym miejscu w tabeli, dwie lokaty niżej od PGE Skry. W ćwierćfinale podopieczni włoskiego trenera Andrei Anastasiego okazali się lepsi od wyżej notowanego Trefla Gdańsk, lecz w półfinale odpadli z Jastrzębskim Węglem. Z kolei bełchatowianie ostatecznie musieli uznać wyższość Zaksy, choć do wyłonienia finalisty potrzeba było trzech meczów.

W PGE Skrze podkreślają, że mimo porzucenia marzeń o grze o tytuł, stawka zmagań o trzecie miejsce nadal jest wysoka.

"Gra o brązowy medal i miejsce w Lidze Mistrzów to bardzo duża wartość. W tamtym roku też zajęliśmy trzecią lokatę, ale przez pandemię nie otrzymaliśmy medali. Pozostał nam wówczas niedosyt i poczucie niedokończonej pracy. W tym sezonie mamy okazję dostać ten medal i taki cel musi nam teraz przyświecać" – zaznaczył trener PGE Skry Michał Mieszko Gogol.

Dodał, że reprezentantom kraju przyjemniej będzie pojechać na kadrę z wywalczonym krążkiem. "To wszystko jest realne, teraz potrzebujemy chwili, by się otrzepać po półfinale, ale później musimy znaleźć nową energię i motywację do kolejnych pojedynków" – tłumaczył.

Kapitan PGE Skry Łomacz przyznał, że nie wyobraża sobie zakończenia sezonu bez zdobycia medalu.

"Mam nadzieję, że go wyszarpiemy. Na pewno będą to ciężkie spotkania, ale głęboko wierzę w to, że wygramy ten brąz dla klubu" – zadeklarował reprezentacyjny rozgrywający.

W sezonie zasadniczym Verva pokonała w pierwszym spotkaniu PGE Skrę 3:1, ale w rewanżu w takim samym stosunku zwyciężyli bełchatowianie.

Teraz drużynie Gogola nie pomoże jednak Taylor Sander. Przyjmujący z USA w niedzielnym meczu z Zaksą doznał kontuzji stawu skokowego, który wyklucza go z gry do końca rozgrywek.

Rywalizacja o trzecie miejsce będzie toczyć się do dwóch wygranych. Pierwszy mecz zaplanowano w środę w Bełchatowie (godz. 17.30). Rewanż w Warszawie w niedzielę o godz. 14.45.