W siedmiu rozegranych spotkaniach zespół z woj. opolskiego aż pięć razy zdobywał po trzy punkty. Natomiast po tie-breaku pokonał Projekt Warszawa i PGE Skrę Bełchatów.
- powiedział libero jastrzębian Jakub Popiwczak.
Przed tym meczem kibice kędzierzynian obawiali się o postawę swoich pupili na początku spotkania. Tym razem jednak niepotrzebnie. Gracze Zaksy przystąpili do pojedynku maksymalnie skoncentrowani. W pierwszej odsłonie bardzo mocno i skutecznie zagrywali. W dużej mierzy dzięki temu prowadzili 8:4. Jednak Jastrzębski Węgiel nie tylko doprowadził do remisu 16:16, ale też kilka razy objął prowadzenie. W trakcie gry na przewagi goście nie potrafili wykorzystać trzech piłek setowych. ZAKSA zakończyła odsłonę przy pierwszej okazji: ataku ze środka Norberta Hubera przy wyniku 27:26.
Świetnie rozpoczęli podopieczni Gheorghe Cretu także drugą odsłonę. Imponował świetnym rozegraniem Marcin Janusz. Do jego poziomu dostosowali się atakujący na skrzydłach Łukasz Kaczmarek i Aleksander Śliwka. Janusz nie omijał także okazji, aby jego drużyna zdobywała punkty ze środka (np. po atakach Krzysztofa Rejno). W efekcie było 10:4, 12:5, 16:9. Mistrzowie Polski i tym razem potrafili doprowadzić do emocjonującej końcówki. Co prawda nie wyrównali, ale zmniejszyli prowadzenie Zaksy do zaledwie dwóch punktów (23:21).
W końcówce Rafał Szymura i Jan Hadrava zepsuli zagrywkę i druga odsłona także padła łupem kędzierzynian.
W ostatnim secie – do pewnego momentu bardzo wyrównanym - kibice nie mogli narzekać na brak emocji. Było 21:21, ale po autowej zagrywce Szymury prowadzenie objęła drużyna z woj. opolskiego. Po chwili postawiła skuteczny, potrójny blok. Co prawda Jastrzębski Węgiel zdobył potem punkt, ale był to ostatni, jaki wywalczył w tym meczu.
Tytuł MVP spotkania otrzymał Huber. Przyznał, że to wyróżnienie specjalnie smakuje, gdy otrzymuje się go po spotkaniu z mistrzem Polski.
- powiedział.
Kędzierzynianie grali też z mistrzami Polski w październiku. Jastrzębski Węgiel wygrał wtedy w Lublinie 3:0 i zdobył Superpuchar Polski (po raz pierwszy sięgnął po to trofeum).
- dodał pół żartem Popiwczak.
Jego zdaniem należy pochylić się nad pracą polskich sędziów (obie strony miały w środę sporo pretensji do arbitrów). - zaznaczył.
Środowy mecz został rozegrany awansem z 13. kolejki.