Dziennik Gazeta Prawana logo

Skra pokonałą Resovię w Pucharze Polski

7 marca 2009, 17:43
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
PGE Skra Bełchatów pokonała w Kielcach Asseco Resovię Rzeszów 3:0 w pierwszym meczu finałowego turnieju Pucharu Polski Plus Cup siatkarzy. W niedzielę w finale PGE Skra zagra ze zwycięzcą drugiego sobotniego spotkania Zaksa Kędzierzyn-Koźle - AZS UWM Olsztyn.

"Analiza wątpliwej sytuacji na parkiecie jest częścią widowiska siatkarskiego" - mówił po meczu trener PGE Skry Daniel Castellani. "Dobrze, że coś takiego wprowadzono choć my o tej nowince dowiedzieliśmy się trzy dni temu. Myślę, że to dobry pomysł, gdyż czasem jeden błąd sędziowski może wypaczyć wynik seta lub meczu."

Bełchatowianie przed rokiem przegrali w półfinale PP z Jastrzębskim Węglem. "Przyjechaliśmy do Kielc odzyskać to trofeum" - powiedział kapitan PGE Skry Mariusz Wlazły. . Kapitan rzeszowskiego zespołu Paweł Papke dodał, że Skra wygrała łatwo, zbyt łatwo.

>>>Dwieście tysięcy za wygraną w Pucharze Polski

PGE Skra: Falasca, Wlazły, Pliński, Możdżonek, Antiga, Murek, Gacek (libero) oraz Dobrowolski, Bąkiewicz, Jarosz

Asseco Resovia: Woicki, Oivanen, Hernandez, Perłowski, Wika, Gierczyński, Ignaczak (libero) oraz Papke, Łuka, Gawryszewski, Mitrovic

Na początku pierwszego seta była walka punkt za punkt. Po ataku Mikko Oivanena Asseco Resovia uzyskała dwa punkty przewagi 12:10. Jednak było to wszystko na co w tej partii drużyna trenera Lubomira Travicy mogła sobie pozwolić. Mocna zagrywka, skuteczny atak i blok dawały mistrzowi Polski kolejne punkty. PGE Skra prowadziła m.in. 16:13, 21:16 oraz 22:18 i pewnie objęła prowadzenie w meczu 1:0.

W drugim secie inicjatywa długo należała do rzeszowskiej drużyny. Przy dobrym przyjęciu Paweł Woicki często dawał piłki młodemu fińskiemu atakującemu Mikko Oivanenowi, który kończył ataki. Asseco Resovia prowadziła 8:4. Bełchatowianie jeszcze doszli rywali na 13:13, ale rzeszowski zespół ponownie wyszedł na kilkupunktowe prowadzenie. Wydawało się, że Paweł Woicki i jego koledzy są na dobrej drodze do wyrównania. W końcówce prowadzili 23:21 i w tym momencie dał o sobie znać atakujący PGE Skry, jakby chciał raz jeszcze udowodnić, że znane w środowisku siatkarskim powiedzenie "kto ma Wlazłego ten wygrywa" obowiązuje również w Kielcach. Nie tylko mocnymi zagrywkami zmusił do błędów rywali, ale również popisał się efektownym pojedynczym blokiem.

Przegrana końcówka, zwycięskiego wydawałoby się seta, podłamała rzeszowski zespół. Zmiany Marcina Wiki i Krzysztofa Gierczyńskiego na Aleksandra Mitrovica i Piotra Łukę niczego nie wniosły. Bełchatowianie dominowali na parkiecie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj