Dziennik Gazeta Prawana logo

Co za horror! Nasze siatkarki pokonały Chinki

15 sierpnia 2009, 12:11
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wreszcie się udało, chociaż łatwo nie było. Reprezentacja Polski siatkarek pokonała Chiny 3:2 w drugim dniu turnieju grupy G Grand Prix rozgrywanego w Hongkongu. Mimo zwycięstwa, biało-czerwone nie mają już szans na udział w turnieju finałowym w Tokio, w którym oprócz Japonek zagra pięć najlepszych zespołów.

Niespełna 24 godzin po druzgocącej porażce z Holandią 0:3, polskie siatkarki odrodziły się i pokonały po emocjonującym spotkaniu Chinki 3:2. Biało-czerwone zagrały najlepszy mecz w tegorocznej edycji Grand Prix, a bohaterką była Katarzyna Gajgał.

Podopieczne Jerzego Matlaka szybko zapomniały o fatalnym spotkaniu przeciwko Holandii, ale też potrafiły wyciągnąć słuszne wniosku z tej porażki. Przede wszystkim postawiły na trudniejszą zagrywkę, lepiej też zagrały w przyjęciu, a w obronie uniknęły koszmarnych błędów, jakie im się seryjnie przytrafiały w piątkowym pojedynku.

Polska: Milena Sadurek-Mikołajczyk, Dorota Pykosz, Katarzyna Gajgał, Anna Barańska, Aleksandra Jagieło, Joanna Kaczor, Paulina Maj (libero) oraz Anna Woźniakowska.

Chiny: Qiuyue Wei, Na Yin, Juan Li, Yunwen Ma, Ming Xue, Yimei Wang, Qian Wang (libero) oraz Jinling Chu, Jingsi Shen, Ruoqi Hui, Yunli Xu.

Już w pierwszym secie bardziej ryzykowny serwis przynosił efekt - Polki w tej partii zdobyły cztery punkty bezpośrednio z zagrywki, a dzień wcześniej zaledwie jeden w całym spotkaniu. Świetnie funkcjonował blok, ręce Gajgał wielokrotnie powstrzymywały ataki Azjatek. Skutecznie ze skrzydeł atakowały Anna Barańska i Joanna Kaczor. Polki po pierwszej przerwie technicznej objęły kilkupunktowe prowadzenie, którego nie oddały do końca, choć w końcówce Chinkom udało się obronić trzy setbole.

Początek drugiej partii należał do Chinek, ale serwisy Doroty Pykosz dodały animuszu polskiemu zespołowi. Polki włączyły "drugi bieg" dzięki m.in. udanym atakom Anny Woźniakowskiej, która jeszcze w pierwszym secie zmieniła Aleksandrę Jagieło.

Chinki z każdym setem grały coraz lepiej, poprawiły zagrywkę i popełniały bardzo mało błędów. Z kolei słabsze przyjęcie w polskim zespole sprawiło, że rozegranie Mileny Sadurek-Mikołajczyk było trochę czytelne dla rywalek. Po pierwszej przerwie technicznej Chinki "uciekły" Polkom na kilka punktów i bez większych kłopotów utrzymały prowadzenie do końca tej części meczu.

Prawdziwe emocje przyniosły dwa kolejne sety. Wydawało się, że "złotka" rozstrzygną spotkanie już w czwartej partii, w której wygrywały 15:11 i 18:15. Chinki szybko doprowadziły do remisu (19:19), a w końcówce miały dwie piłki setowe. Po asie serwisowym i akcji Barańskiej znów był remis 24:24. W końcówce Jagieło została zablokowana przez rywalki.

Bohaterką tie-breaka była Kaczor, która praktycznie nie myliła się w ataku i zdobywała punkty w kluczowych momentach. Polska prowadziła od początku różnicą 2-3 punktów, ale po ataku Woźniakowskiej w blok było już tylko 11:10. Woźniakowska szybko się poprawiła, a potem atak Barańskiej i blok Gajgał zapewniły Polkom trzecią wygraną w tegorocznej edycji Grand Prix.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj