Dziennik Gazeta Prawana logo

Kowalczyk nie wygrała, ale Kulę i tak ma

14 marca 2010, 15:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Już gdy Justyna Kowalczyk awansowała do ćwierćfinału sprintu w Oslo, mogła być pewna zdobycia trzeciej w tym sezonie Kryształowej Kuli. I choć skończyło się na czwartym miejscu i wygranej Norweżki Marit Bjoergen, ale to Polka zgarnęła w tym sezonie narciarskiego "wielkiego szlema".

Kowalczyk już wcześniej wywalczyła trzy Kryształowe Kule: za triumf w klasyfikacji generalnej PŚ oraz na dystansach i w sprintach. Z tego ostatniego trofeum cieszyła się po kwalifikacjach do niedzielnych zawodów, w których odpadła jej jedyna konkurentka - Finka Aino-Kaisa Saarinen.

Polska narciarka awansowała do ćwierćfinału z najlepszym czasem, wygrała też bieg ćwierćfinałowy, wyprzedzając m.in. Bjoergen. W półfinale wielkie rywalki z igrzysk w Vancouver ponownie się spotkały i tym razem Norweżka była minimalnie lepsza. Trzeci ich niedzielny pojedynek, w finale, zakończył się zdecydowanym zwycięstwem Bjoergen. Narciarka z Kasiny Wielkiej wyraźnie opadła z sił na finiszu i dała się jeszcze wyprzedzić Amerykance Kikkan Randall oraz Rosjance Natalii Korostieliewej.

Na mecie Kowalczyk była jednak zadowolona i uśmiechnięta.

"Czwarte miejsce to bardzo dobry wynik i bardzo się cieszę. To jest sprint i walka jest bardzo specyficzna. W Norwegii przyjęto mnie serdecznie i w ciągu prawie tygodnia treningów na trasach Holmenkollen byłam sympatycznie pozdrawiana przez miejscowych kibiców. Oni się świetnie znają na nartach. Przykładem jest rewelacyjna publiczność. Co roku jest to świetna impreza z fantastycznym dopingiem. Cieszę się, że mistrzostwa świata za rok odbędą się właśnie tutaj" - powiedziała polska narciarka.

Do końca sezonu pozostały jeszcze cztery zawody finału Pucharu Świata w Szwecji. "Chcę startować do końca. Jestem w dobrej formie. Najważniejsze, że presja już odpadła i teraz starty to przyjemność" - dodała Kowalczyk.

czytaj dalej

Marit Bjoergen przyznała, że właściwie nie spodziewała się zwycięstwa. "Obawiałam się, że może mi nie starczyć sił na sprint w dzień po wyczerpującym biegu na 30 km, który wygrałam. Byłam tak potwornie zmęczona, że jeszcze w niedzielę rano miałam kłopot z lekką rozgrzewką. Udało się, lecz muszę przyznać, że miałam też trochę szczęścia" - wyjaśniła.

W klasyfikacji PŚ w sprincie Norweżka traci do Kowalczyk 88 pkt, ale w finałowych zawodach, 17 marca w Sztokholmie, do zdobycia jest maksimum 50 pkt.

Druga polska narciarka - Sylwia Jaśkowiec odpadła w kwalifikacjach - uzyskując dopiero 51. czas.

W rywalizacji mężczyzn zwyciężył Norweg Anders Gloersen, który minimalnie wyprzedził Rosjanina Aleksieja Pietuchowa. Maciej Kreczmer przebrnął przez kwalifikacje z 28. wynikiem, ale odpadł w ćwierćfinale i ostatecznie został sklasyfikowany na 20. miejscu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj