- powiedziała Kowalczyk.
Polka, choć w klasyfikacji generalnej zgromadziła więcej punktów niż w poprzednich sezonach, musiała uznać wyższość Marit Bjoergen. Norweżka Puchar Świata potraktowała priorytetowo i zamknęła cykl rekordowym dorobkiem - 2689 pkt.
- uważa narciarka z Kasiny Wielkiej.
podkreślił trener Kowalczyk Aleksander Wierietielny.
Początek PŚ 2011/12 zdecydowanie należał do Bjoergen. Utytułowana Norweżka już w grudniu miała ponad 300 punktów przewagi nad Polką. Od tego momentu Kowalczyk zaczęła odrabiać straty. W wielkim stylu wygrała morderczy Tour de Ski, a po triumfie w moskiewskim sprincie 2 lutego założyła wreszcie żółty plastron liderki.
W kolejnych tygodniach trwało wzajemne przeciąganie liny. Obie narciarki dzieliła niewielka różnica punktów i niemal co bieg zmieniały się na prowadzeniu. Przełomowa była rywalizacja w Lahti (3-4 marca). Kowalczyk przyjechała do Finlandii z wywalczoną w Szklarskiej Porębie przewagą 14 pkt, a wyjechała ze stratą aż 78. To właśnie tam w biegu łączonym dwukrotnie się przewróciła i zajęła ósme miejsce. Później upadki przydarzyły jej się jeszcze podczas sprintów w norweskim Drammen i Sztokholmie.
ły braki w koncentracji i te upadki - ocenił Wierietielny.
Zakończenie sezonu w narciarce z Kasiny Wielkiej wywołało sprzeczne uczucia.
- przyznała mistrzyni olimpijska z Vancouver.
Przymusowy rozbrat z nartami to konsekwencja konieczności poddania się artroskopii prawego kolana, które dokucza Kowalczyk od kilku miesięcy. Zabieg zostanie przeprowadzony w środę i tym samym Polka nie będzie mogła wyjechać na Kamczatkę, gdzie zwykle przedłużała sobie sezon startami w maratonach.
Po zabiegu około dziesięć dni Justyna spędzi w klinice. Później wyjedziemy na zgrupowanie, ale typowo regeneracyjne z fizykoterapią i specjalnymi kąpielami. Nie tylko kolano jest problemem. Justynie dokucza też kręgosłup, trzeba to wszystko wyleczyć. Przygotowania do nowego sezonu chcemy rozpocząć 1 maja, kiedy wyjedziemy na lodowiec. Później, tak jak w ubiegłym roku m.in. odwiedzimy Nową Zelandię. Chęć do pracy u Justyny się nie zmniejsza. Boimy się jednak kontuzji, chorób. Jeżeli, że zdrowiem będzie wszystko w porządku i dobrze przepracuje lato, to zimą znów będą powody do zadowolenia - zapewnił Wierietielny.
- zakończyła Kowalczyk.