Już przed wylotem do Korei wiele osób wskazywało Sikorskiego jako największą nadzieję biało-czerwonych na paraolimpijskie podium.
- zaznaczył po powrocie do kraju Sikorski.
Jak dodał, poza osiągnięciem największego sportowego sukcesu w karierze, z pobytu w Pjongczangu zapamięta też słońce, które cały czas towarzyszyło rywalizacji alpejczyków. Przed nim teraz okres odpoczynku i regeneracji.
- poinformował.
27-letni sportowiec przyznał, że widoczne jest rosnące zainteresowanie sportem niepełnosprawnych potencjalnych sponsorów. To ważne w kontekście pozyskiwania funduszy na zgrupowania.
- zwrócił uwagę.
Jego zdaniem nie brakuje rzeczy, które można poprawić. - wyliczał.
Sportowcy często po sukcesach sami sprawiają sobie nagrody. Wicemistrz świata w slalomie z 2017 roku pod tym względem jest pragmatyczny.
- przyznał Sikorski.
Ulgę po zdobyciu przez niego medalu w Pjongczangu poczuł także prezes Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego Łukasz Szeliga.
- ocenił.
Jak dodał, sprawa przeliczników - zarówno jego zdaniem, jak i przedstawicieli innych ekip - wymaga dopracowania.
- podkreślił.
PZPar wysłał do Korei ośmioro zawodników. Ekipa wróciła z jednym medalem, tym wywalczonym przez Sikorskiego.
- podkreślił Szeliga.
Jak dodał, Sikorski bardzo ciężko pracował przez wiele lat na to, by stanąć na paraolimpijskim podium.
- podsumował.
Jego zdaniem trzeba cały czas pracować nad tym, by paraolimpijczycy byli postrzegani na równi z zawodnikami pełnosprawnymi.
- skwitował szef PZPar.