Dziennik Gazeta Prawana logo

"Wielki come back legendy". Tak Skandynawowie zapowiadają start Justyny Kowalczyk w MŚ w Seefeld

14 lutego 2019, 15:27
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Justyna Kowalczyk
Justyna Kowalczyk/Newspix
Plany Justyny Kowalczyk, by wystąpić w mistrzostwach świata w narciarstwie klasycznym w Seefeld w sztafecie i sprincie drużynowym, wywołały pozytywne reakcje w Skandynawii, gdzie określa się je m.in. jako "bombę" i "wielki come back legendy biegów narciarskich".

Dwukrotna mistrzyni olimpijska i świata, która zrezygnowała ze startów w Pucharze Świata i jest asystentką trenera kadry Aleksandra Wierietielnego - jak wynika ze słów prezesa PZN Apoloniusza Tajnera cytowanego przez serwis sportswinter.pl - w MŚ miałaby wystąpić w sprincie drużynowym i sztafecie.

Taki scenariusz spodobał się w Skandynawii. "Kowalczyk, pomimo ogłoszenia przed niespełna rokiem sportowej emerytury, powraca na wielką scenę" - skomentował kanał norweskiej telewizji NRK.

Dziennik "Dagbladet" ocenił, że "Królowa Tour de Ski, które to zawody wygrała aż cztery razy, wystartuje w MŚ". Zwrócono uwagę, że w sprincie drużynowym jej partnerką miałaby być Monika Skinder, niedawna srebrna medalistka młodzieżowych mistrzostw świata, którą określa się jako "nowy polski super talent". "Razem z Kowalczyk mogą być fascynującym i zaskakująco silnym duetem" - zaznaczono w dzienniku.

"Gwiazda nart powraca do rywalizacji" - zauważył dziennik "Aftenposten", a w "Nettavisen" start 36-letniej Polki w Seefeld nazwano "szokującym powrotem".

Agencja NTB podkreśliła z kolei, że Kowalczyk to "legenda i wieloletnia najgroźniejsza rywalka norweskich biegaczek" oraz przypomniała jej 50 zwycięstw w zawodach PŚ.

Również w Szwecji wiadomość odbiła się głośnym echem. Największy dziennik "Aftonbladet" nazwał decyzję Kowalczyk "bombą" i zasugerował, że rywalizacja - zwłaszcza w sprincie drużynowym - nabierze nowych rumieńców.

"Expressen" natomiast podkreślił, że "legendarna Kowalczyk", jedna z największych gwiazd w historii tej dyscypliny, wystartuje w co najmniej dwóch konkurencjach, ale "może i w trzeciej, czyli na 10 kilometrów techniką klasyczną".

Również w Finlandii zwrócono uwagę na decyzję Kowalczyk. "Nieoczekiwany come back mistrzyni" - oceniła fińska Telewizja YLE, a jej była rywalka Aino Kaisa Saarinen skomentowała: "Wow! To szalone, lecz też i wspaniałe. Ja nie byłabym w stanie tego zrobić".

PZN jeszcze oficjalnie nie ogłosił składu reprezentacji na rozpoczynające się 20 lutego MŚ w narciarstwie klasycznym. Kowalczyk także nie potwierdziła swojego występu, ale już wcześniej wielokrotnie podkreślała, że taka możliwość istnieje.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj