Stoch, trzykrotny mistrz olimpijski, przyznał jednak, że jego próby nie były do końca idealne. "Popełniłem pewne błędy, zabrakło mi dzisiaj dobrej, świeżej energii" - dodał.

Reklama

Sądzi, że tego przyczyną był bardzo intensywnie spędzony poprzedni wieczór, gdy zwyciężył w pierwszym konkursie.

"Długo trwała konferencja prasowa, później przeciągała się kontrola antydopingowa" - tłumaczył.

Na pytanie, jak ocenia swoją formę przed rozpoczynającym się 29 grudnia w Oberstdorfie Turniejem Czterech Skoczni, stwierdził krótko: "Jest dobra. Widać, że procentuje praca włożona w okresie przygotowawczym. Ale i tak cały czas muszę się mieć na baczności".

Reklama

Dyrektor Polskiego Związku Narciarskiego ds. skoków i kombinacji norweskiej Adam Małysz uważa, że niedzielny konkurs był dla polskiej ekipy "nie do końca fajny".

"To były dziwne zawody, tylko dwóch reprezentantów Polski w czołowej +30+, to trochę za mało. Skoki tych, którzy nie weszli do serii finałowej, nie były dobre. Ale powodów do obaw nie ma, trenerzy je przeanalizują i będzie wiadomo, co było tego przyczyną" - zaznaczył.

Reklama

Zdaniem Małysza w niedzielę Stoch wypadł przyzwoicie, a generalnie jego skoki są coraz bardziej stabilne. "Kamil się rozpędza, pozostaje liderem naszej ekipy" - przyznał i dodał, że pozostaje on jednym z głównych kandydatów do zwycięstwa w TCS.

Na pytanie o Ryoyu Kobayashiego, który zwyciężył w Engelbergu i został liderem klasyfikacji generalnej PŚ, Małysz powiedział, że Japończyk będzie w TCS zapewne skakał daleko, ale go nie zdominuje, jak poprzedniej edycji. "On też popełnia błędy, z dołu widać, że w końcówce brakuje mu prędkości. Gdy jednak dobrze wyjdzie z progu i nie musi +gonić+ nart, lata bardzo daleko" - ocenił.

Nie martwi go natomiast słabsza dyspozycja Dawida Kubackiego, który w sobotę był 22., a w niedzielę 47. i spadł w klasyfikacji PŚ z 10. na 15. miejsce.

"To doświadczony zawodnik, on dobrze wie, nad czym musi pracować, aby wyeliminować błędy. Będzie miał teraz na to kilka spokojnych dni" - zakończył Małysz.