Cichy był setną osobą na wierzchołku Everestu, a Wielicki sto pierwszą. Zdobyli Czomolungmę - jak zwany jest himalajski szczyt w języku tybetańskim - klasyczna drogą o godz. 10.40 czasu polskiego. Wówczas w Nepalu była 14.25.
Zimą stanęło na tym szczycie po Polakach jedynie trzech Japończyków i dwóch Koreańczyków, a ostatnie wejście odbyło się w 1993 r.
- wspominał Cichy wydarzenia sprzed 40 lat.
Wielicki, piąty w historii alpinista, który zapisał się w historii himalaizmu zdobyciem Korony Himalajów i Karakorum (wszystkie 14 ośmiotysięczników), dodał:
Jak stwierdził jeden z trzech Polaków z Koroną Himalajów i Karakorum (pozostali to Jerzy Kukuczka jako drugi na świecie i Piotr Pustelnik) w ostatniej książce pt. "Piekło mnie nie chciało":
Sam Zawada, zwany "Liderem", pionier zdobywania najwyższych szczytów globu w ekstremalnych warunkach, jakie o tej porze towarzyszą wspinaczom w Himalajach, Karakorum i Pamirze, mówił wielokrotnie, że wchodzenie latem klasyczną drogą na Everest jest poniżej godności prawdziwego alpinisty. Odpowiadał tak pytany o to, czy zimowy himalaizm ma sens.
Jak podkreślił Cichy, walczyli z mitem, podobnie jak pierwsi ludzie Nowozelandczyk Edmund Hillary i Szerpa Tenzing Norgay, którzy weszli na szczyt 29 maja 1953 roku.
- zaznaczył 68-letni Cichy.
W wyprawie brało udział 20 alpinistów, oprócz "Lidera" i zdobywców, byli to: Ryszard Dmoch (zastępca kierownika), Andrzej Zygmunt Heinrich (zastępca kierownika ds. sportowych), Krzysztof Cielecki, Walenty Fiut, Ryszard Gajewski, Jan Holnicki-Szulc, Aleksander Lwow, Janusz Mączka, Kazimierz Olech, Maciej Pawlikowski, Marian Piekutowski, Ryszard Szafirski, Krzysztof Żurek, filmowcy Józef Bakalarski i Stanisław Jaworski, radiooperator Bogdan Jankowski, lekarz Robert Janik oraz ksiądz Stanisław Kardasz.
Jeden z nich Maciej Pawlikowski, od 1976 roku zawodowy ratownik TOPR (obecnie na emeryturze, ale nadal pracuje jako ochotnik), podkreślił, że atmosfera podczas narodowej wyprawy była znakomita i wyczuwało się "ducha drużyny" mimo że sytuacja na początku lutego nie wyglądała najlepiej. Pogoda była niepewna, a ludzie zmęczeni walką z huraganowym wiatrami. W połowie lutego kończyło się terminowe zezwolenie na wejście, które ostatecznie zostało przedłużone przez władze Nepalu o dwa dni.
- powiedział PAP Pawlikowski, który ze względu na wycofanie się swojego partnera nie dotarł do obozu IV na Przełęczy Południowej i oczekiwał na Cichego i Wielickiego w obozie III.
Podkreślił, że wszyscy alpiniści w bazie cieszyli się z sukcesu, pierwszego zimowego wejścia na szczyt powyżej 8000 m. A Everest nie był jakimkolwiek szczytem.
- dodał.
Przyznał, że w Katmandu i w Polsce zapanowała euforia.
- przypomniał Pawlikowski.
Wcześniej wyjeżdżał na wyprawy w góry najwyższe, te narodowe i klubowe z kolegami z Zakopanego, głównie zimą. Zahartowały go wspinaczka w Tatrach i geny...
- podkreślił.
Każdy z uczestników wyprawy Andrzeja Zawady musiał zgromadzić sprzęt osobisty, na który składało się 70 pozycji, nie tylko alpinistycznych, m.in. sześć par butów, w tym wizytowe oraz sandały.
- wspomina mieszkający w Dąbrowie Górniczej 70-letni Wielicki w książce "Mój wybór", która ukazała się w 2014 roku.
Jednym z elementów wyposażenia, mającego obecnie wartość historyczną, były buty wysokogórskie na korkowej podeszwie. Korek znakomicie izolował zimno, ale sprawiał, że alpiniści czuli się jak na koturnach. Obuwie to znajduje się w Muzeum Spotu i Turystyki w Warszawie.
- dodał Cichy.
Polacy są liderami zimowych zmagań z ośmiotysięcznikami - na 10 spośród 14 wspięli się jako pierwsi, w tym na jeden z Włochem Simone Moro. Niezdobyty pozostaje tylko K2 w Karakorum (8611 m), drugi co do wysokości szczyt ziemi.