Stoch szuka automatyzmu
Jak opisał, skok próbny przed środowymi zawodami na słynnym obiekcie Bergisel był podobny do próby z wtorkowych kwalifikacji i nieco zbyt agresywny. Kolejny, czyli w pierwszej serii, był - według niego - OK, ale bez pełnej mocy.
A ten ostatni był taki "puszczony". Nie było nic do stracenia, więc "poszło od serca" - tłumaczył na antenie Eurosportu.
Trzykrotny mistrz olimpijski po pierwszym skoku na 121,5 m był na półmetku rywalizacji 20., a finałowe 130 m pozwoliło mu awansować aż o dziewięć pozycji i zaowocowało najlepszym wynikiem w sezonie.
Po konkursie nie ukrywał, że wciąż szuka automatyzmu w swoich występach.
Staram się jak najmniej kontrolować skoki i skupić na jednej konkretnej rzeczy, którą chcę zrobić, ale nie da się w ogóle nie kontrolować skoków - zaznaczył.
Stoch na 15. miejscu w klasyfikacji generalnej TCS
Polski skoczek nie ukrywał, że ma nadzieję, że krok po kroku będzie się zbliżał do najlepszych i jeszcze będzie mu dane w tym sezonie w pełni cieszyć się ze swoich osiągnięć.
Na razie jednak twardo stąpam po ziemi, staram się pracować w spokoju, w ciszy. Nic więcej nie zrobię - podsumował.
36-letni Stoch jest najwyżej sklasyfikowanym z biało-czerwonych w 72. edycji Turnieju Czterech Skoczni - przed ostatnim konkursem w austriackim Bischofshofen zajmuje 15. miejsce. Prowadzi walczący o trzecie zwycięstwo w tej imprezie Japończyk Ryoyu Kobayashi.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.