Dziennik.pl logo

Świątek wydała nagły komunikat. "Właśnie to teraz zamierzam zrobić"

dzisiaj, 16:01
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Iga Świątek poznała pierwszą rywalkę we French Open. Awans jest obowiązkiem
Iga Świątek poznała pierwszą rywalkę we French Open. Awans jest obowiązkiem/Shutterstock
Najpierw Iga Świątek zrezygnowała z udziału w turnieju w chińskim Ningbo. Na tym jednak nie koniec złych wiadomości. Kilka godzin później polska tenisistka ogłosiła, że w tym sezonie już nie pojawi się na korcie. W specjalnym komunikacie poinformowała o przyczynach takiej decyzji.

Świątek w sobotę w półfinale turnieju w Wuhan przegrała z Mają Chwalińską. Była liderka rankingu WTA mecz kończyła z kontuzją lewego uda. Z tego powodu 25-latka z Raszyna wycofała się z rywalizacji w Ningbo i tym samym straciła szansę na awans do kończącej sezon imprezy WTA Finals.

Świątek potrzebuje czasu na regenerację

Na tym nie koniec złych wiadomości. Świątek kilka godzin później w mediach społecznościowych opublikowała specjalny komunikat, w którym poinformowała, że w 2026 roku już nie pojawi się na korcie.

To był jeden z najbardziej wymagających sezonów w mojej karierze, wiele wyzwań, zmian, lekcji po drodze. Jestem szczególnie dumna z pracy, jaką wykonaliśmy w drugiej części roku i progresu, który z tym przyszedł. To daje mi wiele pewności siebie na przyszłość. Ostatnie kilka miesięcy lub nawet ostatnie kilka lat, było bardzo wymagających i czuję, że potrzebuję odpocząć i w pełni zregenerować ciało. Dlatego to właśnie zrobię, tym razem trochę dłużej. Zdecydowałam się w tym momencie zakończyć sezon, co oznacza, że nie zagram już w żadnym turnieju w tym roku - napisała Świątek.

Ten sezon nie był udany dla naszej tenisistki. Świątek wygrała tylko jeden turniej - WTA 1000 w Toronto. W tegorocznych imprezach wielkoszlemowych jej najlepszy wynik to ćwierćfinał w Australian Open. Spadła też na dziewiąte miejsce w światowym rankingu i na koniec sezonu jej pozycja w tym notowaniu może być jeszcze niższa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRobert Kolendowicz wrócił na stare śmieci. Został nowym trenerem Korony Kielce »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj