W drodze do pierwszego finału w tym roku 21-letnia krakowianka pokonała kolejno: kwalifikantkę z RPA Chanelle Scheepers 7:5, 6:3, byłą liderkę światowego rankingu Rosjankę Dinarę Safinę 6:1, 6:3, Shahar Peer z Izraela 6:2, 6:0 i Słowaczkę Danielę Hantuchovą 6:4, 6:2.

Reklama

Radwańska miała szansę wygrać piąty turniej w karierze. Ostatnio triumfowała w lipcu 2008 roku na trawie w Eastbourne, a w tamtym sezonie zwyciężyła także w Stambule i Pattai, natomiast w 2007 roku w Sztokholmie. W niedzielę przegrała drugi finał w karierze, poprzednio w październiku ubiegłego roku w Pekinie z... Kuzniecową.

Mecz rozpoczął się po myśli polskiej tenisistki, która łatwo wygrała pierwszego gema, a w drugim miała dwie szanse na przełamanie serwisu rywalki. Obu nie wykorzystała i Kuzniecowa wyrównała. Od tego momentu rozpoczęła się cała seria niepowodzeń Radwańskiej na korcie. Miała kłopot z kończeniem ataków, popełniała też więcej błędów, w konsekwencji czego przegrała także cztery kolejne gemy. Szczególnie długi był piąty w meczu, w którym tablica wyników siedmiokrotnie wskazywała równowagę.

Gdy wydawało się, że pierwszego seta krakowianka może spisać na straty, w trzech gemach z rzędu przegrała tylko jedną akcję i do wyrównania brakowało tylko jednego (4:5). W kolejnym jednak Rosjanka rozstrzygnęła losy partii na swoją korzyść. Polka w przerwie między setami poprosiła o pomoc fizjoterapeutkę, która opatrzyła bąble na jej stopach.

Drugi set rozpoczął się według identycznego scenariusza jak pierwszy. Radwańska prowadziła, ale szybko straciła gema przy własnym podaniu i musiała "gonić" wynik. Udało się jej to w 10. gemie, kiedy wyrównała na 5:5. Po chwili objęła prowadzenie 6:5, ale o losach partii zdecydował tie-break.

Błyskawicznie zrobiło się 4-0 dla Rosjanki, jednak następne trzy akcje należały do wspieranej dopingiem przez Polonusów Radwańskiej. Później było 3-6, jednak Kuzniecowa popełniła trzy proste błędy i... 6-6. Następny punkt to podwójny błąd serwisowy Polki, ale Rosjanka natychmiast "zrewanżowała" się tym samym i nie wytrzymała nerwowo końcówki. Skończyło się 9-7 dla krakowianki.



W decydującej partii Polka objęła prowadzenie 2:1, ale cztery kolejne gemy padły łupem regularniejszej Kuzniecowej, która w końcówce wykrzesała z siebie więcej sił i przejęła inicjatywę na korcie, co skończyło się jej 13. turniejowym zwycięstwem w karierze przy piątym tego dnia meczbolu (6:3). W San Diego zarobiła 107 000 dolarów, a na konto Radwańskiej wpłynie 57 150.

W niedzielę obie tenisistki zmierzyły się po raz dziesiąty, jednak po raz pierwszy w sytuacji, gdy w rankingu WTA wyżej plasowała się Radwańska (10. w ostatnim notowaniu wobec 21. pozycji Kuzniecowej). Bilans jest korzystny dla cztery lata starszej Rosjanki, która wygrała siódmy pojedynek (na twardej nawierzchni 5-2).

W następnym tygodniu niemal cała światowa czołówka zagości w Cincinnati. Polka będzie rozstawiona z numerem siódmym, a do rywalizacji przystąpi w drugiej rundzie. Jej pierwszą rywalką będzie zwyciężczyni meczu pomiędzy Rosjanką Alisą Klejbanową i Rumunką Alexandrą Dulgheru. W puli nagród znajduje się dwa miliony dolarów.

Będzie to kolejny sprawdzian przed rozpoczynającym się w ostatnim tygodniu sierpnia wielkoszlemowym US Open. Do tej pory amerykańskie tournee Radwańska ma bardzo udane, gdyż przed San Diego dotarła do półfinału w Stanford, dzięki czemu wróciła do "10" rankingu WTA.