Same mecze tegorocznej rywalizacji na kortach im. Rolanda Garrosa w Paryżu zeszły kilkakrotnie na dalszy plan, a na pierwszym toczyły się dyskusje o pogodzie. Tenisiści narzekali przede wszystkim na warunki do gry we wtorek, gdy spotkania z powodu deszczu kilkakrotnie przerywano i wznawiano. Uważa pan, że organizatorzy podjęli wówczas dobrą decyzję?
Zarówno Polka, jak i pańska rodaczka należą do drobniejszych zawodniczek w tourze. Obie narzekały później na kłopoty zdrowotne.
Czy to prawda, że przed rozpoczęciem French Open powiedział pan, że Radwańska przypomina panu Jimmy’ego Connorsa?
We wtorek Djokovic, gdy czekał na wznowienie swojego spotkania, to właśnie żartem rozładował napięcie. Wszedł na kort z parasolką i w podskokach przechadzał się po nim. Niektórzy tenisiści zaś pozostają cały czas skoncentrowani na meczu, nawet przy takiej przymusowej przerwie. Co jest lepsze z punktu widzenia psychiki zawodnika?
Wróćmy jeszcze do tematu Radwańskiej. Wiele razy sama mówiła, że nie przepada za grą na kortach ziemnych. Czy myśli pan, że polscy kibice mogą się jeszcze doczekać, że krakowianka przełamie tę niechęć i kiedyś w Paryżu dotrze choćby do półfinału?
i.
A co pan sądzi o możliwości powrotu do formy po prawie rocznej przerwie w grze? Pytam w kontekście Jerzego Janowicza, którego przewlekłe kłopoty zdrowotne wykluczyły z gry jesienią, a z krążących informacji wynika, że nie do gry wróci dopiero w okolicach sierpnia.