Rok temu Świątek zajmowała 347. miejsce w rankingu WTA i triumfowała w juniorskich zmaganiach Wimbledonu. W przeszłości taki sukces oznaczał automatyczne przyznanie tzw. dzikiej karty do głównej drabinki w kolejnej edycji seniorskiej rywalizacji, z czego skorzystały m.in. siostry Agnieszka i Urszula Radwańskie. Obecnie jednak zasady się zmieniły i warszawianka nie miała zagwarantowanego otrzymania takiej przepustki.

Reklama

Poza ubiegłorocznym triumfem na kortach trawiastych All England Club polska nastolatka osiągnęła także kilka dobrych wyników w tym pierwszym w pełni "dorosłym" sezonie. W debiucie w seniorskiej imprezie wielkoszlemowej podopieczna trenera Piotra Sierzputowskiego przeszła styczniowe eliminacje Australian Open i dotarła do drugiej rundy w zasadniczej części zawodów, a w kwietniu była finalistką turnieju WTA w Lugano. Uwagę skupiła na sobie też podczas wielkoszlemowego French Open, w którym zatrzymała się na 1/8 finału, pokonując po drodze m.in. rozstawioną z numerem 16. Chinkę Qiang Wang oraz mistrzynię olimpijską z Rio de Janeiro Portorykankę Monicę Puig. Dzięki tym wynikom obecnie jest 65. rakietą świata.

Gdy ustalano listę startową do Wimbledonu znajdowała się jednak poza czołową "100", co wiązało się z tym, że bez tzw. dzikiej karty musiałaby grać w eliminacjach londyńskiego turnieju. Jak podkreślił w niedawnej rozmowie z PAP Sierzputowski, w ostatnich tygodniach kilka osób, m.in. wiceprezes Polskiego Związku Tenisowego Victor Archutowski, lobbowało w sprawie jego podopiecznej.

"Wiem, że parę osób bardzo intensywnie działa w tej sprawie. Myślę też, że Iga swoim wynikiem w Paryżu i ogólnie swoimi rezultatami pokazała, że warto dać jej przepustkę do głównej drabinki" – podkreślił wówczas szkoleniowiec.

Pewni udziału w zasadniczej części londyńskiej imprezy na podstawie rankingu są Magda Linette i Hubert Hurkacz. Do eliminacji zgłosili się zaś: Magdalena Fręch, Katarzyna Kawa i Kamil Majchrzak.

Reklama