Najwcześniej powinna wyjść na trawiaste korty w Londynie Świątek. 18-letnia warszawianka w głównej drabince znalazła się dzięki przyznanej przez organizatorów tzw. dzikiej karcie. Ma ona dobre wspomnienia z Wimbledonu - rok temu wygrała rywalizację juniorek. Teraz, będąc 64. rakietą świata, wróciła jako seniorka.

Błysnęła niedawno, docierając do 1/8 finału wielkoszlemowego French Open, a nieco wcześniej była finalistką imprezy WTA w Lugano. Te dwa turnieje rozgrywane były na kortach ziemnych. Na trawie w ostatnich tygodnia w Birmingham przeszła kwalifikacje, ale odpadła w pierwszej rundzie, a w Eastbourne nie wywalczyła awansu do głównej części zmagań. By znaleźć się w drugiej rundzie Wimbledonu będzie musiała pokonać 81. na światowej liście Viktoriję Golubic.

Szwajcarka jest dziewięć lat starsza i bardziej doświadczona, ale wynikowo w Wielkim Szlemie może pozazdrościć Polce. Sama tylko dwa razy dotarła do drugiej rundy. Ostatnio nie wiodło jej się też na trawie w zawodach WTA. W dorobku ma jeden tytuł - w 2016 roku wygrała na "mączce" w Gstaad. Pierwsza konfrontacja tych tenisistek będzie drugim z poniedziałkowych meczów na korcie nr 11.

W trzecich pojedynkach na obiektach nr 6 i 16 zaprezentują się - odpowiednio - Hurkacz i Majchrzak. Przynajmniej teoretycznie nieco wcześniej powinno się rozpocząć spotkanie pierwszego z nich, który wyjdzie na kort po dwóch pojedynkach kobiecego singla. Drugi ma przed sobą jeden mecz kobiecy i jeden męski.

Hurkacz zajmuje 52. miejsce w rankingu ATP (od poniedziałku powinien być w Top50), a przyjdzie mu walczyć z rozstawionym z "32" Dusanem Lajovicem. 22-letni Polak wyszedł zwycięsko z jedynego dotychczas pojedynku ze starszym o siedem lat Serbem. Ten ostatni skreczował w trzecim secie, gdy rywalizowali w październiku w kwalifikacjach imprezy ATP w Szanghaju.

Najlepszym wynikiem zawodnika z Bałkanów w Wielkim Szlemie jest 1/8 finału French Open sprzed pięciu lat. W Wimbledonie nigdy jeszcze nie przeszedł drugiej rundy. W ubiegłorocznym debiucie nie udało się to również Hurkaczowi, który w tym sezonie wciąż czeka na wygranie meczu w zawodach tej rangi.

Lajovic nie ma na koncie żadnego wygranego turnieju ATP, a raz dotarł do finału. Udało mu się to w tym sezonie na kortach ziemnych w Monte Carlo. Na trawiastych kortach w Eastbourne na otwarcie miał tzw. wolny los, a w drugiej rundzie przegrał z Amerykaninem Samem Querreyem (79. ATP). Wrocławianin w tych zawodach dotarł do ćwierćfinału.

Spotkanie z jeszcze bardziej doświadczonym i mającym na koncie znacznie lepsze wyniki rywalem czeka 23-letniego Majchrzaka - trafił na starszego o 13 lat Fernando Verdasco. Zajmujący 111. miejsce na światowej liście piotrkowianin w głównej drabince Wielkiego Szlema zagra po raz drugi. W styczniowym Australian Open skreczował w piątym secie meczu pierwszej rundy z Japończykiem Keim Nishikorim.

Zajmujący 36. miejsce w zestawieniu ATP Verdasco w zasadniczej części zmagań tej rangi startuje zaś nieprzerwanie od Wimbledonu 2003. Może pochwalić się półfinałem Australian Open sprzed 10 lat, a na londyńskiej trawie najlepiej poszło mu w 2013 roku, gdy dotarł do "ósemki". W trzech ostatnich edycjach Hiszpan przegrywał tam mecze otwarcia. W Wielkim Szlemie nieraz w przeszłości jednak sprawiał duże kłopoty, a nawet eliminował czołowych zawodników. Przekonał się o tym m.in. jego słynniejszy rodak Rafael Nadal w pierwszej rundzie Australian Open 2016.

Leworęczny tenisista z Półwyspu Iberyjskiego ma na koncie siedem wygranych imprez ATP, ale żadnej na trawie. W ostatnich tygodniach startował w dwóch turniejach na takiej nawierzchni - na kortach londyńskiego Queen's Clubu przegrał pierwsze spotkanie, a w Eastbourne zatrzymał się na ćwierćfinale.