Zajmująca 75. miejsce w rankingu WTA Linette w pojedynku z rozstawioną z numerem szóstym Kvitovą ugrała łącznie pięć gemów.
- podsumował Gellard.
Jak dodał, sam początek spotkania był jeszcze dobry w wykonaniu jego podopiecznej. Kłopoty zaczęły się w czwartym gemie. Serwująca wówczas poznanianka prowadziła 40:0, by po chwili jednak stracić podanie.
- zaznaczył.
Zdaniem Brytyjczyka Linette nie miała w tym spotkaniu ani jednego "break pointa" także dlatego, że zawodziło ją własne podanie.
- uzasadnił.
Podkreślił, że należy pamiętać, jak dobrze na londyńskiej trawie czuje się Kvitova.
- zastrzegł.
Gellard zgodził się, że na korzyść Czeszki przemawiało znacznie większe doświadczenie w rywalizacji wielkoszlemowej. Poznanianka aż do tej edycji czekała na wygranie meczu otwarcia w Wimbledonie.
- zaznaczył.
Nie chciał oceniać w szkolnej skali tegorocznego występu Linette w Londynie.- dodał.
Jako najcenniejszą naukę, jaką zyskała po tym turnieju poznanianka, wskazał uświadomienie sobie przez 27-letnią tenisistkę, że jest w stanie rywalizować z czołówką.
- przyznał.
Linette wciąż czeka na pierwsze w karierze zwycięstwo nad rywalką z Top10 światowego rankingu.
- zapewnił trener Polki.