Opady sprawiły, że pojedynek został przerwany już w drugim gemie. Przerwa nie wytrąciła jednak Miedwiediewa z rytmu - po 20 minutach miał przewagę 4:1. W drugiej partii prowadzącemu 5:0 Rosjaninowi zaczęła lecieć krew z nosa. Sytuacja została opanowana podczas przerwy medycznej, a po powrocie na kort nie miał problemu z wygraniem i tej odsłony.

Reklama

Zajmujący 168. miejsce w światowym rankingu Martinez, awansując do drugiej rundy w Melbourne, odniósł pierwsze w karierze zwycięstwo w głównej drabince Wielkiego Szlema. Wciąż zaś jeszcze nie wygrał żadnego meczu w turnieju ATP. Mimo to ambitnie walczył z faworytem, ale był w stanie jedynie raz go przełamać i doprowadzić do jeszcze trzech "break pointów". Miedwiediew posłał 19 asów, 40 uderzeń wygrywających i miał 25 niewymuszonych błędów.

Rywalem 23-letniego zawodnika w meczu o awans do 1/8 finału będzie kolejny Hiszpan Jaume Munar lub reprezentant gospodarzy Alexei Popyrin.

Rosjanin rok temu w tym turnieju zatrzymał się właśnie na czołowej "16". Poprzedni sezon - zwłaszcza jego druga połowa - był dla niego przełomowy. Największe sukcesy odnosił na kortach twardych, na których rywalizacja toczy się także w Australii. Wygrał wówczas cztery imprezy, a cztery z pięciu finałów, do których poza tym dotarł, również rozgrywane były na takiej nawierzchni. Najcenniejszy był występ w decydującym spotkaniu wielkoszlemowego US Open, w którym po pięciosetowym pojedynku musiał uznać wyższość Hiszpana Rafaela Nadala.

Tegoroczne starty Rosjanin też zaczął obiecująco. W drużynowym ATP Cup wygrał cztery z pięciu meczów. Uległ jedynie w półfinale wiceliderowi światowej listy Serbowi Novakowi Djokovicowi. (