Tsitsipas w ćwierćfinale odwrócił losy pojedynku z wiceliderem rankingu ATP Rafaelem Nadalem. Pokonał walczącego o 21. tytuł wielkoszlemowy i poprawę rekordu wszech czasów w męskim singlu Hiszpana mimo dość gładkiej porażki w dwóch pierwszych setach.

Reklama

W piątek w inauguracyjnej partii walczył dość zacięcie, choć zbyt często się mylił. W piątym gemie stracił podanie i to przesądziło o jego porażce w tej odsłonie. W kolejnej dominacja Miedwiediewa nie podlegała dyskusji i początkowo wydawało się, że ponownie będzie w trzeciej. Prowadził w niej już 3:1, ale wówczas nastąpił zryw Greka, który - ku uciesze swoich zasiadających na trybunach kibiców - wygrał trzy kolejne gemy. Niewiele brakowało też, by odskoczył na 5:3, ale nie wykorzystał okazji na przełamanie. Rosjanin opanował potem sytuację, a w końcówce postawił na ofensywną grę. Przy stanie 5:5 popisał się "breakiem", a następnie przypieczętował wygraną i awans.

Statystyka przemawiała za Miedwiediewem

Urodzony w Moskwie zawodnik posłał 46 uderzeń wygrywających i miał 21 niewymuszonych błędów. Po stronie rywala proporcja była odwrotna - 19-30. Dodatkowo Miedwiediew wygrał 88 procent akcji po swoim pierwszym podaniu i miał 17 asów serwisowych.

"Widziałem dziś, że Stefanos odczuwał jeszcze zmęczenie po spotkaniu z Nadalem. Dostrzegłem szybko, że nie jest mu łatwo, gdy rozprowadzam go po całym korcie i stało się to moją strategią. Z pewnością nie było łatwo, bo widzieliśmy, że w meczu z +Rafą+ po dwóch setach Grek miał taki sam wynik jak dziś. W trzeciej partii Hiszpan też dominował, a mimo to nie zdołał wygrać tamtego pojedynku. Byłem więc dziś nieco przestraszony. Starałem się wówczas posyłać asy i winnery lub po prostu umieszczać piłkę w korcie. To był jedyny sposób. Cieszę się, że opanowałem nerwy i nie podjąłem zbyt wielu błędnych decyzji" - podsumował zwycięzca.

Statystyka pojedynków tych dwóch graczy już wcześniej wyraźnie przemawiała na korzyść czwartej rakiety świata. Z sześciu poprzednich konfrontacji z Tsitsipasem wygrał pięć.

25-letni Rosjanin od końcówki poprzedniego sezonu prezentuje wysoką formę. Piątkowe zwycięstwo w Melbourne to jego 20. z rzędu wygrany mecz. Wygrał w tym czasie turniej ATP w Paryżu i kończącą sezon imprezę masters - ATP Finals, a tegoroczne starty zaczął od czterech wygranych spotkań w ramach drużynowego ATP Cup, w którym Rosja sięgnęła po tytuł.

"Nie umiem wyjaśnić tej serii. Po prostu pracowałem ciężko całe moje życie i jestem bardzo szczęśliwy z powodu tego momentu. To zostanie ze mną. To wspaniałe osiągnięcie" - zaznaczył.

Odniósł też zwycięstwo w 12 ostatnich pojedynkach z rywalami z Top10 listy ATP.

Djokovic nigdy nie przegrała w finale Australian Open

Miedwiediew w wielkoszlemowym półfinale zameldował się po raz trzeci w karierze, a po raz drugi wygrał takie spotkanie. Poprzednio w finale imprezy tej rangi wystąpił dwa lata temu w US Open i musiał wówczas uznać wyższość Nadala. W Australian Open dotychczas najdalszej dotarł do 1/8 finału (2019-20).

W niedzielę zmierzy się z Djokovicem, który swój pojedynek półfinałowy rozegrał w czwartek. Serb walczy o 18. tytuł wielkoszlemowy, w tym dziewiąty w Melbourne (jest rekordzistą pod względem liczby triumfów w tej australijskiej imprezie w męskim singlu). Wygrał m.in. dwie poprzednie edycje tego turnieju, a jeszcze nigdy nie przegrał w nim finału.

Lider światowego rankingu i Rosjanin zmierzyli się dotychczas siedem razy. Cztery razy górą był Serb, m.in. w 1/8 finału Australian Open 2019. W ostatnim ich pojedynku, w fazie grupowej kończącego poprzedni sezon turnieju masters - ATP Finals - górą był Miedwiediew.

"Nie będzie na mnie spoczywała presja, bo to Novak jest tutaj niepokonany w finałach. To od niego się teraz oczekuje, że będzie gonił Nadala i Szwajcara Rogera Federera w klasyfikacji wszech czasów pod względem liczby tytułów wielkoszlemowych. Ja po prostu mam nadzieję, że wyjdę i pokażę mój najlepszy tenis. Jak już wcześniej widzieliśmy, potrafię pokonać duże nazwiska, jeśli gram dobrze. Djokovic ma więcej doświadczenia, ale też więcej do stracenia od mnie" - zaznaczył Miedwiediew.

22-letni Tsitsipas po raz trzeci w karierze dotarł do półfinału w Wielkim Szlemie, a jeszcze nigdy nie przeszedł tego etapu. W Australii zatrzymał się na nim już w 2019 roku.