Przed rozpoczęciem występu w londyńskiej imprezie wielkoszlemowej Świątek powtarzała, że brakuje jej doświadczenia w grze na trawie. Jak na razie nie dało jej się to we znaki - awansowała do "16" bez straty seta, a trzem rywalkom oddała łącznie 13 gemów. 20-letnia zawodniczka, która jest triumfatorką juniorskiego Wimbledonu sprzed trzech lat, po raz drugi w karierze startuje w seniorskiej edycji. W debiucie dwa lata temu przegrała mecz otwarcia, a ubiegłoroczną rywalizację odwołano z powodu pandemii COVID-19.
- zaznaczyła Polka na konferencji prasowej po zwycięstwie w trzeciej rundzie nad Rumunką Iriną-Camelią Begu 6:1, 6:0.
Powrót na trawę
Nie była pewna, czy to spotkanie było najlepszym w jej wykonaniu na takiej nawierzchni.
- podsumowała.
Tenisiści w tym sezonie wrócili do rywalizacji na trawie po dwuletniej przerwie, bo w poprzednim sezonie odwołano wszystkie turnieje rozgrywane na niej. Świątek nie kryje, że w jej wypadku był to ważny czas.
- wyliczała triumfatorka ubiegłorocznego French Open.
Dwa lata temu łatwo nie było
O awans do ćwierćfinału powalczy z rozstawioną z numerem 21. Ons Jabeur. W 2019 roku w pierwszej rundzie turnieju WTA w Waszyngtonie wygrała trzysetowy pojedynek ze starszą o siedem lat Tunezyjką.
- zapewniła z uśmiechem dziewiąta rakieta świata.
Turniej bez trenera
Jest ona podopieczną Piotra Sierzputowskiego, ale ze względów osobistych nie ma go teraz w Londynie. Tenisistce towarzyszą na miejscu trener od przygotowania fizycznego Maciej Ryszczuk i psycholożka sportowa Daria Abramowicz. To nowa dla niej sytuacja, ale dostrzega także plus tej sytuacji.
- analizowała.
Dwa dni przerwy
Ze względu na tradycję Wimbledonu i brak meczów w niedzielę w połowie turnieju Świątek o awans do ćwierćfinału ma przed sobą dwa dni przerwy. Poświęci je na regenerację oraz pracę nad przygotowaniem fizycznym.
- zaznaczyła.