Zajmująca 102. miejsce na światowej liście Fręch miała trudne zadanie na otwarcie. Rozstawiona w Melbourne z numerem 14. Halep to była liderka światowego rankingu, która ma w dorobku dwa tytuły wielkoszlemowe, a w Australian Open w 2018 roku dotarła do finału. Łodzianka, która dopiero po raz czwarty znalazła się w głównej drabince turnieju tej rangi, okazała się dość wymagającą rywalką dla faworytki.
- zaznaczyła z uśmiechem Fręch na konferencji prasowej.
Poprzednio ze znacznie bardziej doświadczoną Rumunką zmierzyła się dwa lata temu w Pradze.
- analizowała 24-letnia Polka.
"Mam nadzieję, że karta się odwróci"
Halep co prawda wypadła ze ścisłej światowej czołówki, ale ma to związek z ubiegłorocznym urazem. Prezentowanym w styczniu poziomem jak najbardziej potwierdza póki co powrót do formy. Fręch nie może więc mówić, by los ją oszczędził podczas losowania drabinki.
- zaznaczyła zawodniczka z Łodzi.
W głównej części imprezy w Melbourne pojawiła się po czterech latach przerwy. W 2019 i 2020 roku odpadła w kwalifikacjach, a przed rokiem ze startu w nich wykluczył ją pozytywny wynik testu na COVID-19. W debiucie w 2018 roku, po przejściu eliminacji, przegrała mecz otwarcia.