Podczas treningu przed sprintem Słowenka wpadła z trzymetrowej skarpy przy trasie i mocno się potłukła. Podejrzewano nawet złamanie żeber, ale badanie rentgenem tego nie potwierdziło. Z grymasem bólu startowała w kolejnych biegach, a po finale sprintu kompletnie wyczerpana długo leżała na śniegu.

"Dziś zdobyłam nie brązowy medal, ale złoty wysadzany diamentami. Pracowałam na niego 22 lata" - podkreśliła Majdic, która na podium wchodziła podpierając się o ramię trenera.

"W ciągu dwóch najbliższych dni będzie jeszcze gorzej i nie ma już czasu na leczenie. Skoncentruję się więc na biegu na 30 kilometrów" - oceniła Słowenka. Bieg na najdłuższym dystansie odbędzie się 27 lutego.

W środowym sprincie Majdic przegrała tylko z Norweżką Marit Bjoergen i Justyną Kowalczyk.