Na pierwszym odcinku specjalnym w Agii Theodori, samochód Kuzaja i pilota Jarosława Barana stanął w ogniu. Na szczęście naszej ekipie nic się nie stało, ale nie mogli kontynować rajdu.

"Na 37. km odcinka jeszcze jechaliśmy. Później samochód zaczął się palić, ognia nie udało się opanować i wóz spłonął. Już wczoraj mieliśmy problemy z samochodem, który się przegrzewał. Jesteśmy w tym roku chyba wyjątkowo pozbawieni szczęścia" - żalił się Kuzaj.

Zanim rajdówka się spaliła, polska załoga zajmowała 13. miejsce wśród teamów niefabrycznych.