To się w głowie nie mieści. Mariusz Pudzianowski prowadził przed ostatnią konkurencją - podnoszeniem kul. "Miałem 7 punktów przewagi nad drugim zawodnikiem. Nie było możliwości żebym w jakikolwiek sprawiedliwy sposób mógł przegrać gdyż startowało nas w ostatniej konkurencji tylko siedmiu (ja i sześciu Amerykanów). Zawodnicy i kibice podchodzili do mnie i gratulowali a wokół mnie powtarzano, że znowu wygrałem. Wszyscy bowiem wiedzieli że będąc nawet ostatni otrzymam 1 punkt co i tak nie umożliwi nikomu wyprzedzenie mnie" - opowiadał "Pudzian".

I co się okazało? "Po konkurencji organizatorzy podeszli do mnie i powiedzieli że niestety przegrałem, bo punkty liczymy tym razem podwójnie! Chwile potem z uśmiechem na twarzy dodali że i tak miałem przegrać. Jak się więc okazało w Ameryce wszystko jest możliwe! Powiedziałem, że tak się nie robi i odmówiłem wyjścia po Puchar. Zawodnicy amerykańscy mijali mnie ze spuszczonymi głowami. Widziałem wiele ale czegoś takiego nigdy!" - grzmiał Mariusz Pudzianowski.