Gdyby nie deszcz, to tenisiści graliby do północy - tak zacięte było spotkanie. Pierwszego seta wygrał Henman 6:3. W drugim przegrał gładko. Zdobył zaledwie jednego gema. W kolejnym również Carlos Moya był lepszy. Czwartego seta Anglik musiał wygrać, inaczej odpadłby już w pierwszej rundzie.

Udało mu się. Rozgromił Hiszpana 6:2. O zwycięstwie miał zdecydować piąty set. Przy stanie 5:5 zaczęło padać. Sędzia zarządził, żeby mecz został dokończony we wtorek. Kibice zebrali się na korcie centralnym, żeby obejrzeć, jak ich faworyt - Henman - szybko pokona Moyę. Ale szybko nie było. Tenisiści grali jeszcze przez prawie dwie godziny.

Dopiero w 24. gemie piątego seta Henman wygrał. Zwycięstwo ułatwił mu Moya, który w decydującym momencie dwa razy zaserwował poza boisko. Angielscy kibice aż podskoczyli ze szczęścia. W drugiej rundzie Henman zmierzy się z innym Hiszpanem - Feliciano Lopezem.

Mecz 1. rundy Wimbledonu:
Tim Henman (Anglia) - Carlos Moya (Hiszpania, 26)
6:3, 1:6, 5:7, 6:2, 13:11