Sprytem i cierpliwością Polka pokonała doskonale znaną sobie rywalkę. Pironkowa zagrała tak, jak się spodziewaliśmy. Uderzała płaskie, mocne piłki tuż nad siatką, przeplatając je niewymuszonymi błędami. Pierwsza piłka posłana w aut była znamienna. Później takich zagrań było już bez liku. Tylko na początku Agnieszka miała problemy, kiedy Bułgarka przełamała jej podanie i wyszła na prowadzenie 2:0.

"Mocniej uderzaj!" - mobilizowała się Radwańska. "Dawaj, Aga!" - dopingowała ją polska publiczność. Okazało się, że krakowianka szybko zaczęła wchodzić we właściwy rytm, jej uderzenia stawały się coraz pewniejsze. Od tego momentu grała tak, jak umie najlepiej. Mądrze rozdzielała Pironkowej dropszoty, loby i płaskie piłki wzdłuż linii. Resztę zrobiła sama Bułgarka, która w niczym nie przypominała zawodniczki sprzed roku. Wtedy walczyła na Wimbledonie z naszą tenisistką o każdą piłkę i do końca nie byliśmy pewni wyniku.

To wystarczyło, by wygrać pierwszą partię 6:2. Kiedy w drugiej odsłonie polska zawodniczka wyszła na prowadzenie 3:0, a jej przewaga na korcie była już miażdżąca, Bułgarka przezornie poprosiła o przerwę medyczną. Zabieg dość częsty, gdy wyraźnie się przegrywa i chce pokazać rywalce i publiczności, że błędy na korcie są częściowo usprawiedliwione.

W tym czasie Agnieszka trenowała serwis przyzwyczajona, że rywalki próbują ją w ten sposób zdekoncentrować i wybić z uderzenia. Ale nic z tego. Po przerwie krakowianka dokończyła dzieła zniszczenia i pewnie awansowała do drugiej rundy. "Nie sądziłam, że pójdzie tak szybko" - mówiła Radwańska po meczu.

"Z dotychczasowym naszych pojedynków ten na pewno był najłatwiejszy. Na początku byłam trochę spięta, takie są pierwsze gemy na trawie. Później opanowałam się, obudziłam i wygrałam kolejne 10 gemów. Poczułam, że nie jest źle. Kiedy zagrywałam skróty, wygrywałam 90 proc. piłek. Skrót na trawie to skuteczne uderzenie. Piłka siada nisko i trudno ją odebrać. Pironkowa miała z tym duże problemy" - powiedziała Polka.

"Z Niemką Müller zmierzyłam się dotychczas tylko raz, w Paryżu. Przegrałam, bo byłam kontuzjowana i chciałam skreczować, bo mogłam odbijać tylko na 10 proc. możliwości. Teraz zagram na 100" - zapewnia Radwańska.