Dziennik Gazeta Prawana logo

Amerykański kierowca omal nie spłonął żywcem

19 lutego 2008, 11:15
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Niewiele brakowało! Podczas wyścigu NASCAR o mały włos nie doszło do tragedii. Amerykański kierowca P.J. Jones dosłownie w ostatniej chwili wyskoczył ze swojego samochodu, który stanął w płomieniach. Zobacz wideo!

Zobacz wideo>>>

"Nie wiedziałem, co się dzieje. Nagle zobaczyłem dookoła płomienie i pomyślałem: "OK, trzeba zwiewać". Moja reakcja była instynktowna - opowiadał Amerykanin już po dokładnych badaniach medycznych, które wykazały, że na szczęście nic mu się nie stało.

Do zdarzenia doszło na 19. okrążeniu rozgrywanego na torze w Daytona Beach wyścigu NASCAR. W dramatycznej kolizji wzięło udział aż dziewięć samochodów, a ford Jonesa ucierpiał najbardziej - pisze "Super Experss".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj