Niemiecki medalista: W Polsce chce się rzygać
Thomas Wylenzek, kajakarz, który zdobył w Pekinie srebro i brąz, kiedyś występował z orzełkiem na piersi, a teraz pływa dla Niemiec. I nie ma litości dla systemu szkolenia w Polsce. "Rozmawiam z polskimi zawodnikami i muszę powiedzieć, że jest mi ich żal. Chłopcy mają wrażenie, że ktoś ich cały czas w d... kopie. Od tego, jak trenuje się w Polsce, chce się rzygać" - mówi sportowiec.
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 28°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wylenzek pochodzi ze Świerklańca i kiedyś był reprezentantem Polski juniorów. Kiedy miał 17 lat wyjechał do Niemiec, gdzie mieszkała jego mama. Zaczął pływać w niemieckiej drużynie narodowej i zdobywać medale. O polskim systemie szkolenia wypowiada się ostro.
"Polscy zawodnicy są utalentowani i waleczni, ale ich praca się marnuje. Za dużo pieniędzy idzie na niepotrzebne rzeczy. Za dużo chce się osiągnąć przez obozy. 250-300 dni w roku poza domem - do Wałcza, za granicę, kto to wytrzyma? Przecież prawie każdy polski zawodnik jest żonaty, ma dzieci. Człowiek przyjeżdża po pół roku do domu i widzi, że jego dziecko jest dwa razy większe, niż jak wyjeżdżał. Myślę, że gdy zawodnik chce pracować, to na pewno będzie lepszy w domu niż na obozie" - mówi w "Gazecie Wyborczej".
Wylenzek opowiada, jak robi się zgrupowania w Niemczech. "Ostatnio przyszli do mnie ludzie ze związku i powiedzieli, że szykowane jest czterotygodniowe zgrupowanie w Kalifornii. Powiedziałem, że mogę jechać tylko na trzy. Czterech nie wytrzymam i jeśli się uprą, to ja zostanę w domu. Zgodzili się na trzy tygodnie. I oni byli zadowoleni, i ja" - mówi.
Niemiec pochodzący z Polski uważa, że nie samym sportem człowiek żyje. Sam pracuje na pół etatu w straży granicznej. "Jak się ma coś poza sportem, to nawet dobrze dla głowy. Głowa jest ważniejsza niż mięśnie. Jak się tylko i wyłącznie trenuje, to chce się rzygać, a tak właśnie jest w Polsce" - podkreśla.















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!