Dziennik Gazeta Prawana logo

"Występ w igrzyskach to ani sukces, ani klęska"

24 sierpnia 2008, 23:31
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Najbardziej zawiodły mnie dwie dyscypliny i jeden facet. Pływanie. To nie do wyobrażenia - wracają bez jednego krążka. Żeglarstwo. Chociaż ci chłopcy w Starze wygrali wyścig medalowy, to było już za późno. Marcin Dołęga. Przepraszam, że mówię o jednej osobie indywidualnie, ale nie może być tak, że trener sobie, zawodnik sobie. Dołęga na własne życzenie wraca bez medalu. Podobno chciał sobie pobić jakiś rekord świata" - mówi DZIENNIKOWI Prezes PKOl, Piotr Nurowski.


Uczucie niedosytu zostawiła szermierka. Fajnie, że szpadziści zdobyli srebrny medal, ale co z florecistkami, szablistkami? To samo w kajakach. Podobno kajakarki mnie uratowały, bo dały nam ten dziesiąty medal, a obiecywałem, że nie będzie gorzej niż w Atenach. Osiem finałów kajakarzy cieszy, dorobek medalowy mniej.


Mówi pan o prezesie Jerzym Sudole? To najmniej istotne. Podmiotem i bohaterem jest zawodnik. Reszta to tylko otoczka.


Niektórzy trenerzy i działacze nie dostosowali się do atmosfery i postawy sportowców. Chcę publicznie przeprosić polskich kibiców. Jest mi wstyd. Jeśli PZLA nie da sobie rady, to my się z ministrem w to włączymy i gwarantuję, że sprawa nie zostanie zamieciona pod dywan.


Niekoniecznie, były pozytywne akcenty, nawet więcej niż negatywnych. To przede wszystkim postawa trójki młodych ludzi: kolarki górskiej Oli Dawidowicz, płotkarza Artura Nogi i młociarki Anity Włodarczyk. To nasze nadzieje na Londyn. Szkoda tylko, że jest ich tak mało. Zaskoczyli mnie dwaj mocni w lekkoatletyce - Tomek Majewski i Piotrek Małachowski. Styl, w jakim wygrali, budzi największy podziw. Największą niespodzianką był bał natomiast sukces czwórki bez sternika wagi lekkiej.


W Pekinie jest lepiej niż w Atenach. Z moich ust nie padło słowo sukces, ale ten występ nie jest klęską. Uważam, że były to igrzyska udane, skoro w Atenach były 42 finały, a tu 61 z Polakami, z udziałem 122 zawodników. Z polskim sportem olimpijskim nie jest tak, jak było przez pierwsze sześć dni w Pekinie i nie jest również tak, jak było pewnej pięknej niedzieli.


Niektóre kryteria musimy zaostrzyć. Umówiliśmy się z ministrem Drzewieckim, że nowy sztab będzie arbitralnie decydował o minimach. Pieniądze będzie rozdzielał sztab olimpijski, a nie ministerstwo.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj