Navarro za trzecim razem lepsza od Świątek
Świątek wcześniej z Navarro mierzyła się dwukrotnie. W obu przypadkach góra była Polka, która urodziła się niecałe dwa tygodnie później od Amerykanki.
Świątek z tenisistką z Nowego Jorku wygrała w ćwierćfinale tegorocznej edycji Australian Open oraz w 2018 roku w Charleston. Nasza tenisistka łącznie w tych spotkaniach oddała zawodniczce notowanej na 17. miejscu w światowym rankingu pięć gemów. W środę Navarro już w pierwszym secie poprawiła to osiągnięcie.
Navarro wygrała cztery gemy z rzędu
Świątek od początku miała kłopoty. W gemie otwierającym pojedynek przegrywała 15:40 i musiała bronić break-pointów. Polce udało się wyjść z opresji. Utrzymała serwis, a w kolejnym przełamała podanie Amerykanki. Wydawało się, że wiceliderka światowego rankingu opanowała sytuację. Nic z tego. Navarro wygrała cztery gemy z rzędu i wyszła na prowadzenie.
W 9. gemie Świątek znacznie poprawiła podanie. Posłała dwa asy i zaliczyła jeden wygrywający serwis. Dzięki temu łatwo i szybko zmniejszyła stratę do rywalki (4:5). Navarro jednak nie zmarnowała szansy na zamknięcie partii przy własnym podaniu i po 51. minutach pierwszy raz w karierze wygrała seta ze Świątek.
Lekkie przebudzenie Świątek
Po przegranej partii Świątek tradycyjnie skorzystała z tzw. przerwy toaletowej i zeszła z kortu. Po powrocie z szatni nic w jej grze się nie zmieniło. Nadal popełniała sporo niewymuszonych błędów. Gema otwarcia w drugim secie wygrała ze sporymi kłopotami, ale w następnych dwóch lepsza była Navarro i Świątek znów w tym meczu musiała gonić. W tym momencie Polka na koncie miała już 32 niewymuszone błędy.
Lekkie przebudzenie nastąpiło w czwartym gemie. Świątek przełamała podanie rywalki, a po chwili utrzymała swój serwis i znów była na prowadzeniu. Przy stanie 5:4 24-latka z Raszyna przełamała podanie przeciwniczki. Tym samym zwycięsko zakończyła drugą partię.
Świątek decydującą partię przegrała do zera
O losach awansu do ćwierćfinału zdecydował więc trzeci set. Świątek zaczęła go najgorzej jak mogła. Przegrała trzy pierwsze gemy. Amerykanka prowadziła 3:0 z podwójnym przełamaniem. Była na najlepszej drodze do pokonania wiceliderki rankingu WTA. W kolejnym gemie Polka miała dwa break-pointy i szansę na przerwanie dobrej serii rywalki. Niestety nie wykorzystała jej. Zrobiło się 4:0 dla Navarro. Ostatecznie tenisistka z USA w trzecim secie triumfowała bez straty gema.
Świątek nie wykorzystała szansy
W Pekinie Świątek grała po raz drugi w karierze. W 2023 roku w stolicy Chin wywalczyła tytuł. Polka pod nieobecność liderki światowego rankingu Aryny Sabalenki, która wycofała się z powodów zdrowotnych - była najwyżej rozstawiona w tych zawodach. Nie broni punktów sprzed roku, gdyż wtedy tu nie grała, i mogła odrobić spory dystans do Białorusinki. Niestety porażka z Navarro pokrzyżowała te plany.
Przed rokiem najlepsza była w Pekinie Amerykanka Coco Gauff. W latach 2011 i 2016 imprezę tę wygrała Agnieszka Radwańska.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
