Piłkarze Motoru pobili mężczyznę w nocnym klubie
Ponad dwa lata temu Wójcik z klubowym kolegą - Łukaszem Budziłkiem bawili się w nocnym klubie "Piękna Pszczoła". Piłkarze Motoru w pewnym momencie zaatakowali stojącego przy barze mężczyznę. Najpierw Wójcik uderzył 36-latka w twarz. Następnie wspólnie z Budziłkiem rzucił go na podłogę. Wtedy dwukrotnie kopnął ofiarę w głowę. Dalszej eskalacji zapobiegła interwencja ochrony lokalu. Zawodnicy Motoru zostali wyprowadzeni na zewnątrz.
Poszkodowany pozwał Wójcika do sądu
Sprawa swój finał znalazła w sądzie. W lutym Sąd Rejonowy Lublin-Zachód skazał Wójcika na karę grzywny w wysokości 5 tys. zł. Piłkarz Motoru miał także zapłacić pokrzywdzonemu 15 tysięcy zł zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Ponadto zawodnik lubelskiej drużyny otrzymał zakaz kontaktowania się i zbliżania do pokrzywdzonego na odległość mniejszą niż 50 metrów przez okres dwóch lat - przypomina "Gazeta Wyborcza".
Piłkarz Motoru się przeliczył
Wójcik nie mógł się pogodzić z wyrokiem sądu. Piłkarz Motoru odwołał się od decyzji pierwszej instancji. Miał nadzieję, że po ponownym rozpatrzeniu sprawy kara zostanie złagodzona. Sportowiec się przeliczył. Pod koniec września Sąd Okręgowy w Lublinie wydał prawomocny wyrok uznający Wójcika za winnego pobicia, przy czym podwyższył karę grzywny z 5 tysięcy zł do 20 tysięcy zł - informuje "Gazeta Wyborcza".
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.