"Bardzo lubię Monzę i Włochy. Wszyscy chyba wiedzą, że czuję się tam jak w domu. W kartingu, Formule Renault i Formule 3, zawsze jeździłem we włoskim zespole. Dawniej przez rok mieszkałem jakieś sześć kilometrów od toru. Myślę, że jestem trochę znany we Włoszech, dlatego liczę na wsparcie miejscowych kibiców. Tutaj też zdobyłem pierwsze podium w Formule 1, więc mam wiele miłych wspomnień. Jestem Polakiem, ale Włochy miały duży wpływ na moją karierę kierowcy" - powiedział Robert Kubica.

"Monza ma długie proste, na których rozwija się największe prędkości w całym cyklu, dzięki słabemu dociskowi aerodynamicznemu. Tutaj bolid wydaje się bardzo lekki, więc trzeba się szybko przyzwyczaić do tego i jakoś nad nim zapanować. Nie jest to łatwe, bo cały czas wydaje się, że tył pojazdu jest niestabilny. Przez cały czas ostro trzeba dohamowywać przed zakrętami, do których dojeżdża się szybciej niż na innych torach. Monza ma sporo szybkich odcinków, jak Ascari czy Parabolica, ale też dwie bardzo wolne szykany. Dlatego ciężko jest dobrze zbalansować bolid, żeby się dobrze spisywał w każdym sektorze" - dodał kierowca Renault.

Polak zadebiutował w Formule 1 w sierpniu 2006 roku, gdy zastąpił w teamie BMW-Sauber Kanadyjczyka Jacques'a Villeneuve'a, który zakończył karierę. W trzecim starcie, właśnie w GP Włoch, po raz pierwszy stanął na podium, na najniższym stopniu. Po dobrym początku tego sezonu, w lecie miał nieco słabsze występy, ale przed dwoma tygodniami był trzeci w Grand Prix Belgii.

"Podium w Spa było w znacznej mierze zasługą kanału F (kanał powietrzny odprowadzający powietrze pod konstrukcją nadwozia do tyłu - przyp. PAP), który pozwolił nam zwiększyć prędkość bolidu. Dzięki niemu staliśmy się bardziej konkurencyjni i od razu zbliżyliśmy się do czołówki. Jednak na Monzy efekt jego działania nie będzie już tak wyraźny, ponieważ jeździmy tu z mniejszym dociskiem. Podczas treningów musimy się zorientować, które zespoły będą go używać i wtedy zastanowimy się czy sami też to zrobimy. Na razie jest zbyt wiele niewiadomych, więc trudno mi oceniać nasze szanse. Ale jeśli bolid będzie się spisywał tak jak w Belgii, to we Włoszech też powinniśmy być konkurencyjni" - powiedział.

Ostrożność Kubicy w prognozach wyników w GP Włoch jest w pełni uzasadniona. Wynika z faktu, że silniki Renault - na nich startuje też Red Bull-Renault - ustępują w zakresie mocy jednostkom napędowym Ferrari czy Mercedesa, które także posiada kilka ekip. To może się okazać kluczowy czynnik, bowiem ogromną większość dystansu na Monzy pokonuje się przy pełnej prędkości.


Największa presja w najbliższy weekend będzie ciążyć na ekipie Ferrari, która liczy na dobre wyniki Hiszpana Fernando Alonso i Brazylijczyka Felipe Massy przed włoską publicznością. Szefostwo teamu zawsze Monzę traktuje jako najważniejszy punkt sezonu. Jeśli włoski zespół wypadnie tu słabo, to pełną parą ruszą prace nad bolidem na przyszły rok.

Faworytem w notowaniach bukmacherskiej firmy bwin jest Brytyjczyk Lewis Hamilton z McLaren-Mercedes - 2,6:1, przed Alonso - 4:1 i Niemcem Sebastianem Vettelem z Red Bull-Renault - 6:1. Na wygraną Kubicy zakłady przyjmowane są w stosunku 17:1.

Przed tegoroczną edycją wyścigu organizatorzy w trosce o bezpieczeństwo kierowców zmniejszyli wysokość krawężników w pierwszym sektorze toru, szczególnie na pierwszych dwóch wirażach po starcie - Rettifilo i Roggii. W tych miejscach kierowcy notorycznie próbują zyskać ułamki sekund, ścinając wiraże, co sprawia, że bolidy unoszą się w powietrze i stwarzają zagrożenie.