Dziennik Gazeta Prawana logo

Kto pokaże ekstraklasę?

18 grudnia 2007, 00:20
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Niedługo dowiemy się kto będzie transmitował mecze polskiej ekstraklasy
Niedługo dowiemy się kto będzie transmitował mecze polskiej ekstraklasy/Inne
Już jutro możemy dowiedzieć się, która stacja będzie od przyszłego sezonu transmitować mecze polskiej ekstraklasy. Na dzień przed rozstrzygnięciem przetargu sytuacja wygląda tak: w grze liczą się już tylko Canal + i nSport. Polsat nie jest aż tak zdeterminowany, żeby pokazywać ligową piłkę. Pewne jest też, że żaden z dwóch walczących kanałów nie zapłaci za możliwość pokazywania ligi żądanych przez Ekstraklasę S.A. pieniędzy - 150 milionów złotych za rok - pisze DZIENNIK. To suma trzykrotnie wyższa od tej, jaką wydaje obecnie Canal +.

"Wszystko ma swoje granice szaleństwa, nawet plotki. Ta jest zdecydowanie rozdmuchana. Zaprzeczam pogłoskom mówiącym o tym, że mielibyśmy wydać tak horrendalne kwoty" - mówi szef Canal+ Jacek Okieńczyc, który jednocześnie wrzuca kamyczek do ogródka polskich klubów. "Ja wiem, że prezesi naszych pierwszoligowców marzyliby o podobnych kwotach. Tylko skąd miałbym wziąć taką kasę? Kosztem kogo - abonentów? Nie, na to nie pójdziemy. Za bardzo szanujemy ponad milion naszych odbiorców, żeby podnosić ceny abonamentów do nie wiadomo, jak wysokich rozmiarów".

Okieńczyc unika mówienia o konkretnych sumach, ale chociaż przyznaje, że Canal + stanął do przetargu. Tymczasem jego odpowiednik w nSporcie, Grzegorz Płaza, jest o wiele bardziej tajemniczy. "Nie potwierdzam, że bierzemy udział w boju o polską ligę" - mówi. I dyplomatycznie dodaje: "Jestem za tym, żeby to Ekstraklasa S.A. produkowała sygnał i odsprzedawała go kilku stacjom. Polska wciąż jest niezamożnym społeczeństwem i kibiców nie stać na płacenie w abonamentach ogromnych sum za oglądanie swojej drużyny. Nie róbmy z Orange Ekstraklasy zamkniętego getta" - apeluje Płaza.

Z dobrze poinformowanych źródeł wiemy jednak, że nSport stanął do walki. Mało tego, jego akcje stoją wysoko. Program Mariusza Waltera ma jeden niezaprzeczalny plus - dysponuje zdecydowanie najlepszą technologią transmisji telewizyjnej - HD.

Jednak czy ten argument oraz roztaczana szeroko wizja rozwoju nSport przekona szefa Ekstraklasy S.A. Andrzeja Ruskę i prezesów klubów, którzy decydują o wyborze kandydata? Wydaje się, że to może być za mało. Canal+ ma chyba więcej asów w rękawie. Wyższy poziom komentatorów, wśród których są takie gwiazdy, jak Andrzej Twarowski czy Tomasz Smokowski, dwunastoletnie doświadczenie w pokazywaniu ligi oraz czterokrotnie większe grono odbiorców. Oto argumenty przemawiające za tą stacją.

Szefów klubów interesuje nie tyle kto pokaże, ale raczej to ile będą kosztować prawa do transmisji. Do tej Canal Plus płacił rocznie 50 mln zł. Teraz Ekstraklasa S.A., której akcjonariuszami są pierwszoligowe kluby, życzy sobie trzykrotnie wyższej kwoty. Gdyby udało jej się wynegocjować 150 mln, wiele drużyn polskiej ligi mogłoby utrzymać się tylko z tych pieniędzy. Przykładowo: Odra Wodzisław, której budżet wynosi obecnie 6 mln, miałaby z samych praw telewizyjnych drugie tyle! Taka kwota, o czym świadczą wcześniejsze wypowiedzi Okieńczyca, pozostanie jednak tylko w sferze marzeń polskich drużyn.

"Owszem, uzbieraliśmy na przetarg naprawdę godną sumę, ale na pewno nie tak wysoką" - mówi Okieńczyc. Co będzie jeśli zwycięzca jutrzejszego konkursu nie spełni oczekiwań klubów i Ekstraklasy S.A.? Na pewno rozpoczną się długie i żmudne negocjacje. Jeśli i one nie przyniosą pożądanego efektu, możemy być świadkami bardzo ciekawego, niespotykanego dotąd w Polsce wydarzenia.

"Jeżeli nikt nie zapłaci wymaganej kwoty spokojnie możemy dogadać się z Ekstraklasą S.A. i to ona sama będzie produkować sygnał i sprzedawać go kilku stacjom" - mówił ostatnio Andrzej Placzyński, szef SportFive, firmy pośredniczącej w sprzedaży praw do transmisji meczów Orange Ekstraklasy.

Taki scenariusz jest mało prawdopodobny, ale z punktu widzenia kibica znacznie korzystniejszy. Spotkania mogłyby trafić wtedy nie tylko do Canal Plus czy nSportu, ale także do Polsatu Sport czy TVP Sport. Tort zostałby pokrojony na kilka równych części, każdy kibic, nawet ten bez grubego portfela, mógłby się w tej sytuacji najeść do syta.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj