Nad Borucem zbierają się chmury... Tony Mowbray to nie Gordon Strachan, nowyu szkoleniowiec zapowiedział też, że nie zamierza tolerować wybryków Polaka. A ten sam prosi się o kłopoty! Już na pierwszym treningu okazało się, że Boruc podczas wakacji prowadził mało sportowy tryb życia, bardzo przytył i nawet sam szkoleniowiec nie oszczędził bramkarzowi kąśliwych uwag.

O tym, że Boruc może odejść z Glasgow mówi się od dawna. Po Euro 2008 Polakiem były zainteresowane m.in. AC Milan, Arsenal Londyn, czy Chelsea. Ale wówczas cena 10 mln funtów skutecznie odstraszyła ewentualnych nowych pracodawców. Jednak ostatni sezon w wykonaniu Boruca był znacznie gorszy, a jego wartość spadła o połowę. Pytanie tylko, czy po tylu wpadkach, ktoś jeszcze będzie go chciał?

A w Celtiku już mają zastępowstwo dla Polaka, od nowego sezonu w bramki Szkotów będzie bronił Łukasz Załuska, który właśnie trafił do zespołu z Parkhead. A co z Borucem? O Arsenalu, czy Chelsea może zapomnieć. A inne oferty? Cisza. W najbliższych dniach powinno się coś jednak w tej sprawie wyjaśnić. Boruc niedawno sprzedał swój dom w Glasgow i wyraźnie przygotowuje się do opuszczenia Szkocji.

Marc-Antoine Fortuné to francuski napastnik, który ostatnio dobrze spisywał się w West Bromwich Albion. To właśnie opiekunem tego zespołu był ostatnio Mowbray. 28-letni zawodnik był wypożyczony z AS Nancy. Piłkarza bardzo w swoim składzie chciał mieć Hull City, ale mimo lepszej oferty kontraktu indywidualnego zdecydował się przyjąć ofertę Celtiku.