Wybory władz PZPN, po których wiele osób tyle sobie obiecuje, będą zwykłą farsą. Centrala rządzi, centrala radzi, centrala nigdy cię nie zdradzi. Ale ty też musisz być lojalny wobec niej. Dlatego na karteczce skreślaj te nazwiska, które ci wskazano. Bez fanaberii, nie myśl, nie kombinuj - skreślaj. Nie pamiętasz wyznaczonych?Komisja wyborcza zaproponowała przecież pięciu kandydatów. I właśnie pięciu ma zostać wybranych. Nawet małpa by sobie poradziła...

Tak właśnie będą przebiegały wybory delegatów na zjazd PZPN, które dziś odbędą się na Śląsku. Scenariusz rozpisano już dawno - komisja zaproponuje pięć osób: Rudolfa Bugdoła, Jana Bzowego, Czesława Biskupa, Józefa Komandzika i Józefa Grząbę. Ten ostatni zapewne przepadnie w trakcie głosowania, bo jego miejsce zajmie zgłoszony z sali Zdzisław Kręcina. Aby wszystko potoczyło się jak należy, obrady poprowadzi sam Bugdoł. Jako śląski baron, przez lata pomocnik Mariana Dziurowicza, a teraz zaufany Michała Listkiewicza, zadba o wyniki...

Jeśli ktoś liczył na odnowę w PZPN, musi się srodze rozczarować. Dawni, w większości skompromitowani działacze ani myślą się wycofywać. Michał Listkiewicz odbył z nimi szereg spotkań, aby ustalić, jak mają wyglądać następne miesiące i kto zapewni fotel prezesa jemu lub Grzegorzowi Lato. Ani jedna niesprawdzona osoba nie ma prawa przecisnąć się przez sito i dostać na zjazd wyborczy. Tam każdy mandat może być na wagę złota.

Jeśli więc jesteś śląskim działaczem, najpierw postaw krzyżyk przy nazwisku Rudolfa Bugdoła, od wielu lat członka zarządu PZPN. Pozornie spokojny i dobroduszny, tak naprawdę trzymający region silną ręką. Dyktator. Nie ryzykuj, bo jest bardzo pamiętliwy. Jak mu podpadniesz, to na lata. A przecież i tak nie jesteś w stanie zrobić mu krzywdy...

Potem koniecznie poprzyj Jana Bzowego. Wprawdzie mówią o nim, że za wycieczkę na mecz reprezentacji za pieniądze PZPN zrobi wszystko, ale to nie może być prawda. A że śmieją się z niego, iż w samolotach, którymi związek lata na mecze, ma już swój stały fotel? Żarty takie. No i to przecież nie jego wina, że zamknęli mu - jako szefowi okręgu częstochowskiego - wszystkich sędziów szczebla centralnego... Pech.

Pamiętaj też o tym, że Bzowy lubi latać lub jeździć na mecze z Czesławem Biskupem, działaczem z Bielska-Białej. Dobry z niego kompan. I co najważniejsze - lojalny. No i też ma w regionie korupcję, więc jest z nim o czym gadać. Niech ci nie zadrży ręka także przy nazwisku Józefa Komandzika - niedawno został sekretarzem komisji arbitrażowej. Prawnik, co bywa zaletą. Bez charyzmy, co w tych kręgach też trzeba mu zapisać na plus. No i zausznik Bugdoła, co nie pozostawia wątpliwości, iż należy mu się głos.

Dopiero przy Józku Grząbie możesz robić, co chcesz. Dorzucono go, żeby coś się na zjeździe działo. Głównie po to, by sala mogła wskazać Zdziśka Kręcinę. A jeśli mimo wszystko wejdzie Grząba – fajnie, bo Kręcina dostanie się z innej puli. Nie wejdzie Grząba? Żadna strata.

Gdzieś tam w tle paznokcie obgryza opozycja. Początkowo pogodziła się z losem i planowała głosować wedle klucza, dopiero w czwartek znów się spotkała i ustaliła, że może warto narobić trochę rabanu. Przy odrobinie szczęścia i pełnej solidarności jest w stanie plan komisji wywalić do góry nogami.

Wielu chciałoby przecież, żeby głosować na Grzegorza Janika, posła Prawa i Sprawiedliwości. Albo na Henryka Kulę z Tychów. Albo Józefa Kubicę z Zabrza... Bo jak Zabrze, Rybnik i Tychy połączą siły, to są dość mocne. Tylko czy warto wszystko stawiać na jedną kartę? Jeśli się nie uda, to Bugdoł wystrzela rywali jak kaczki.
Bo przecież na Śląsku, jak i w całym kraju, chodzi o to, żeby tak zmienić, by zostało po staremu.