Piłkarze oraz trenerzy Lecha wyszli na boisko w okazjonalnych koszulkach z napisem "Maki jesteśmy z Tobą". To był wyraz wsparcia dla Macieja Makuszewskiego, który tydzień temu zerwał więzadła krzyżowe w kolanie i w piątek w Rzymie przeszedł operację. 28-letniego reprezentanta Polski czeka co najmniej sześciomiesięczna przerwa w grze.

W ostatnich tygodniach postawa "Kolejorza" pozostawiała wiele do życzenia i nie porywała tłumów. Na ostatnie spotkanie w tym roku pofatygowało się tylko 8102 kibiców, co jest jedną z najgorszych frekwencji na meczach ligowych, odkąd zespół gra na zmodernizowanym stadionie, czyli od 2010 roku. Po raz ostatnio tak mało widzów, ok. 8 tysięcy, zasiadło w grudniu 2011 roku, kiedy to lechici podejmowali ŁKS Łódź.

Bohaterem spotkania został Gytkjaer, który zaliczył hat-tricka, choć podczas wcześniejszych meczów był mocno krytykowany za brak skuteczności. Duńczyk zresztą spotkanie rozpoczął od zmarnowanej stuprocentowej okazji – w 4. minucie w sytuacji sam na sam uderzył w Jana Muchę, a poprawka poszybowała nad poprzeczką. Potem napastnik gospodarzy znów trafił w bramkarza Bruk-Bretowi, dobijając strzał Mihaia Raduta.

Niecieczanie przez pierwsze pół godziny prezentowali się całkiem nieźle. Nie ograniczyli się tylko do obrony własnej bramki, ale od czasu do czasu sprawdzali na ile szczelna jest najlepsza defensywa w ekstraklasie. Po błędzie Matusa Putnocky’ego Łukasz Piątek mógł otworzyć wynik, ale Robert Gumny zdążył zablokować uderzenie. W 27. minucie do dośrodkowania Romana Gergela minimalnie spóźnił się Bartosz Śpiączka.

Bezbramkowy remis odzwierciedlał przebieg spotkania, ale potem nastąpił krótki show Gytkjaera, który w przeciągu niespełna dwóch minut, dwukrotnie pokonał Muchę.

Po zmianie stron lechici mocno przycisnęli rywali i chcieli jak najszybciej postawić kropkę nad "i". Świetnych sytuacji nie wykorzystali m.in. Maciej Gajos oraz ponownie Gytkjaer.

Trzeci gol dla Lecha wisiał w powietrzu, tymczasem kontaktową bramkę zdobyli goście. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Artem Putiwcew strzelił precyzyjnie głową i przywrócił nadzieje "Słoni" na korzystny rezultat. Trwały one jednak krótko, bowiem po indywidualnej akcji, Gytkajer zaliczył pierwszego w polskiej lidze hat-tricka i zwiększył swój dorobek ligowy do 10 bramek.

Lech Poznań - Bruk-Bet Termalica Nieciecza 3:1 (2:0)
Bramki: 1:0 Christian Gytkjaer (36), 2:0 Christian Gytkjaer (38), 2:1 Artem Putiwcew (74), 3:1 Christian Gytkjaer (80)
Żółta kartka - Lech Poznań: Mario Situm. Bruk-Bet Termalica Nieciecza: Artem Putiwcew, Łukasz Piątek, Dejan Janjatovic, Samuel Stefanik
Sędzia: Paweł Gil (Lublin)
Widzów: 8 102
Lech Poznań: Matus Putnocky - Robert Gumny, Rafał Janicki, Emir Dilaver, Wołodymyr Kostewycz - Mihai Radut, Maciej Gajos, Darko Jevtic, Łukasz Trałka (55. Abdul Aziz Tetteh), Mario Situm (77. Kamil Jóźwiak) - Christian Gytkjaer (88. Nicki Bille Nielsen)
Bruk-Bet Termalica Nieciecza: Jan Mucha - Akos Kecskes (89. Szczepan Kogut), Artem Putiwcew, Mateusz Kupczak, Vitalijs Maksimenko - Roman Gergel (65. David Guba), Łukasz Piątek, Samuel Stefanik, Dejan Janjatovic (81. Martin Mikovic), Bartosz Śpiączka - Gabriel Iancu.