Barcelona musiała radzić sobie bez najskuteczniejszego w Primera Division Argentyńczyka Lionela Messiego, który pauzował za kartki. Jednak ekipa z Katalonii grała w niedzielę z rywalem zajmującym przedostatnie miejsce w tabeli, więc strata punktów byłaby niespodzianką.

Łatwo jednak faworytowi nie było. Pierwszą bramkę zdobył dopiero w 44. minucie Urugwajczyk Luis Suarez, ale pięć minut po przerwie wyrównał Francuz Jeremie Boga. Barcelona wyszła na prowadzenie po raz drugi kwadrans później, kiedy prostopadłe podanie Suareza wykorzystał Paco Alcacer. Zdobywca drugiej bramki wszedł na plac gry w 17. minucie, zmieniając kontuzjowanego Brazylijczyka Rafinhę.

W 83. minucie strzał Chorwata Rakitica zablokował francuski obrońca gospodarzy Matthieu Saunier, ale zrobił to tak niefortunnie, że skierował piłkę do własnej siatki. Chwilę wcześniej czerwoną kartkę dostał Nigeryjczyk Uche Agbo. W doliczonym czasie wynik ustalił Brazylijczyk Neymar, który potem, w ostatniej akcji meczu, trafił w słupek.

Suarez ma już 23 bramki w tym sezonie i jest wiceliderem klasyfikacji strzelców. Prowadzi Messi - 25.

W Madrycie Real od początku spotkania miał sporą przewagę, ale musiał pogodzić się ze stratą obrońcy Raphaela Varane'a. Francuz, który wrócił do gry po kilkutygodniowej przerwie spowodowanej kontuzją, znów nabawił się urazu i opuścił boisko w 11. minucie.

W pierwszej połowie okazji nie wykorzystali m.in. Isco i Portugalczyk Cristiano Ronaldo. W 31. minucie skuteczny był natomiast Francuz Karim Benzema, który pokonał bramkarza gości z około 11 metrów.

On zawsze znajdzie sposób, żeby napędzić zespół. Albo zdobywa bramki, albo asystuje - skomentował trener Realu Zinedine Zidane.

Mimo dużej przewagi gospodarzy, kolejne bramki padły dopiero w końcówce spotkania. W 85. minucie podanie Ronaldo wykorzystał Isco, a niespełna trzy minuty później wynik ustalił Nacho Fernandez.

Przed drugą bramką mieliśmy kłopoty, ale wtedy nagle Ronaldo podał do Isco, który świetnie opanował piłkę i trafił do siatki. Wiemy, że stać nas, żeby właśnie w ten sposób w każdej chwili móc zranić rywala - powiedział Zidane.

Ostatnio sporo mówiło się o odejściu Isco z klubu, być może nawet do ekipy odwiecznego rywala - Barcelony. Na razie Hiszpan ma zdecydować o podpisaniu nowej umowy. Francuski szkoleniowiec zapewnił, że nie chce go stracić.

Oczywiście życzyłbym sobie, żeby przedłużył kontrakt. To ważny zawodnik, który dobrze wykonuje swoje zadania. Jestem zadowolony z jego występu i bramki. Cieszę się, że on też ma z tego satysfakcję - podkreślił Zidane.

Real zgromadził 68 punktów i o dwa wyprzedza Barcelonę, ale rozegra jeszcze zaległe spotkanie z Celtą Vigo. Na 23 kwietnia zaplanowany jest za to bezpośredni mecz dwóch najlepszych drużyn Primera Division. Gospodarzem będą "Królewscy".

Wcześniej w niedzielę Sevilla bezbramkowo zremisowała u siebie ze Sportingiem Gijon i spadła na czwarte miejsce. Zespół z Andaluzji, podobnie jak trzecie Atletico Madryt, ma 58 punktów. Stołeczni w sobotę pokonali Malagę 2:0.

Ważny krok w stronę utrzymania zrobiła w niedzielę Valencia. "Nietoperze" pokonały przed własną publicznością 3:0 Deportivo La Coruna (Przemysław Tytoń oglądał spotkanie z ławki rezerwowych gości) i mają już 11 punktów przewagi nad strefą spadkową. Zespół polskiego bramkarza zgromadził sześć mniej i jest 16.