Pierwszy set był niezwykle zacięty. Obie drużyny walczyły o każdy punkt. Więcej nerwów w końcówce zachowali gospodarze, którzy wygrali tę partię 27:25. W drugim secie emocji było jeszcze więcej. Skra przegrywała 16:19, ale stopniowo zaczęła odrabiać straty. Miała piłkę setową przy stanie 26:25, ale jej nie wykorzystała. Udało się dopiero przy stanie 27:26.

W tym momencie siatkarze Jastrzębskiego Węgla stracili wiarę we własne możliwości. Trzeci set był już tylko formalnością. W końcówce zespół Skry miał aż 6 piłek dających im mistrzostwo. Wykorzystali pierwszą.

Siatkarze z Bełchatowa wierzyli w swoje umiejętności. "Trener Jastrzębskiego Węgla, Tomaso Totolo, ma grupę ludzi, którzy byli faworytem i jeszcze przed sezonem wieszali złoto na szyi. Kwestią czasu było, kiedy zaczną dobrze grać. Wypalili na finał. Dlatego to my wygramy. Wykorzystamy naszą publiczność, będzie niepowtarzalna atmosfera" - uważa libero Skry, Krzysztof Ignaczak.

Zawodnik Skry dotrzymał słowa. Hala pękała w szwach, a gospodarze niesieni fantastycznym dopingiem zagrali kapitalnie i zasłużenie zdobyli mistrzostwo Polski. To trzeci z rzędu triumf zespołu z Bełchatowa.

Trener Skry, Daniel Castellani, nie krył wzruszenia. "Przede wszystkim dziękuję zarządowi klubu, że dał mi szansę. Jestem za to bardzo wdzięczny. Cieszę się ogromnie z tego tytułu" - powiedział Argentyńczyk.

Kapitan klubu z Bełchatowa wie, co zdecydowało o zwycięstwie jego drużyny. "Ten finał stał na dobrym poziomie. Wygraliśmy, bo mieliśmy coś lepszego. Byliśmy drużyną na dobre i na złe" - stwierdził Krzysztof Stelmach.

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla byli za to jak z krzyża zdjęci. "Wydawało się, ze kontrolujemy przebieg gry. Często prowadziliśmy. Skra zagrała rewelacyjnie w drugim secie. Potrafili odrobić straty. Ta porażka bardzo boli. Uważam, że kadrowo Bełchatów miał dopiero trzecią drużynę w Polsce. Jednak trener Castellani szybko poukładał klocki i dlatego wywalczyli mistrzostwo Polski. To już mój trzeci srebrny medal w okresie roku. Chyba najwyższa pora wyjechać z kraju" - żalił się Daniel Pliński.

Łukasz Kadziewicz nie chciał rozmawiać po meczu. Podszedł tylko do kibiców Jastrzębskiego Węgla i rzucił im srebrny medal. Dan Lewis ze Skry także rzucał przedmioty kibicom, ale poprzestał na koszulkach. Zaraz po meczu zdjął swój trykot i posłał w trybuny. To samo zrobił z drugim, który założył na wręczanie medali.

5. mecz finałowy Polskiej Ligi Siatkówki:

Skra Bełchatów - Jastrzębski Węgiel 3:0 (27:25, 28:26, 25:18)
Skra: Dobrowolski, Lewis, Ivanov, Wlazły, Gruszka, Heikkinen, Ignaczak (libero) oraz Stelmach, Maciejewicz, Neroj
Jastrzębski: Ivanov, Murek, Pliński, Szymański, Siezieniewski, Kadziewicz, Rusek (libero) oraz Yudin, Bednaruk
Stan rywalizacji: 3:2 dla Skry