Jesteście zadowoleni z poziomu waszej gry przeciwko Brazylii i USA?
Moim zdaniem zagraliśmy trochę słabiej niż wcześniej. Naszym problemem przeciwko Brazylii było to, że mając okazje do zdobycia punktów, nie kończyliśmy kontr. Ważny był też pierwszy set, który zdecydował o tym, że nie wygraliśmy tego półfinału. Później musieliśmy gonić rywala, ale za dużo punktów oddaliśmy mu za darmo. Dał się nam też we znaki Ricardo, który nieźle poszalał zwłaszcza w 4. secie. Przepychałem się z nim też w jednym momencie nad siatką i niestety okazałem się słabszy od rozgrywającego. Takich piłek właśnie najbardziej żal. Podobnie jak końcówek, które w poprzednich meczach wygrywaliśmy. W sobotę lepsi byli Brazylijczycy.

To was tak podłamało, że zostało w was do niedzieli?
Mieliśmy wszyscy spuszczone głowy, bo przegraliśmy. I to było pozytywne, bo oznaczało, że nadal chcemy osiągnąć więcej. A co do spotkania z USA, to moim zdaniem nie graliśmy źle. Rywal zaskoczył nas trochę taktyczną zagrywką, ale atak i blok funkcjonował dobrze.

Która porażka bardziej boli?
Najbardziej boli czwarte, najgorsze miejsce. Bo każda porażka sprawia ból.

W meczu o trzecie miejsce zdecydowało wasze zmęczenie?
Bardziej może psychiczne niż mentalne. ja mógłbym mimo tej duchoty na parkiecie zagrać jeszcze pięć setów.

Nie podłamiecie sie teraz dwoma porażkami z rzędu?
Nie ma takiej możliwości, musimy dalej z uporem walczyć o swoje. Wszyscy w nas przecież wierzą. Dlatego trzeba się wziąć w garść i dalej jechać z robotą. Nie ma możliwości, żeby coś nas podłamało.

W następnym podejściu pokonacie Brazylię i USA?
Stany wcześniej ogrywaliśmy... A co do meczu z Brazylią, to w spotkaniach tak wyrównanych drużyn decyduje dyspozycja dnia. Wystarczy więc następnym razem być lepszym. Jesteśmy coraz bliżej Brazylii, poczyniliśmy kolejne postępy. A będziemy jeszcze lepsi, jeśli będziemy jeszcze ciężej pracować.