Porażka z USA boli. Zwłaszcza, że był to mecz decydujący o być albo nie być na podium w turnieju finałowym Ligi Światowej. Środkowy polskiej kadry chce jak najszybciej o tym zapomnieć. "Trzeba wziąć się w garść" - mówi DZIENNIKOWI.
Jesteście zadowoleni z poziomu waszej gry przeciwko Brazylii i USA?
Moim zdaniem zagraliśmy trochę słabiej niż wcześniej. Naszym problemem przeciwko Brazylii było to, że mając okazje do zdobycia punktów, nie kończyliśmy kontr. Ważny był też pierwszy set, który zdecydował o tym, że nie wygraliśmy tego półfinału. Później musieliśmy gonić rywala, ale za dużo punktów oddaliśmy mu za darmo. Dał się nam też we znaki Ricardo, który nieźle poszalał zwłaszcza w 4. secie. Przepychałem się z nim też w jednym momencie nad siatką i niestety okazałem się słabszy od rozgrywającego. Takich piłek właśnie najbardziej żal. Podobnie jak końcówek, które w poprzednich meczach wygrywaliśmy. W sobotę lepsi byli Brazylijczycy.
To was tak podłamało, że zostało w was do niedzieli?
Mieliśmy wszyscy spuszczone głowy, bo przegraliśmy. I to było pozytywne, bo oznaczało, że nadal chcemy osiągnąć więcej. A co do spotkania z USA, to moim zdaniem nie graliśmy źle. Rywal zaskoczył nas trochę taktyczną zagrywką, ale atak i blok funkcjonował dobrze.
Która porażka bardziej boli?
Najbardziej boli czwarte, najgorsze miejsce. Bo każda porażka sprawia ból.
W meczu o trzecie miejsce zdecydowało wasze zmęczenie?
Bardziej może psychiczne niż mentalne. ja mógłbym mimo tej duchoty na parkiecie zagrać jeszcze pięć setów.
Nie podłamiecie sie teraz dwoma porażkami z rzędu?
Nie ma takiej możliwości, musimy dalej z uporem walczyć o swoje. Wszyscy w nas przecież wierzą. Dlatego trzeba się wziąć w garść i dalej jechać z robotą. Nie ma możliwości, żeby coś nas podłamało.
W następnym podejściu pokonacie Brazylię i USA?
Stany wcześniej ogrywaliśmy... A co do meczu z Brazylią, to w spotkaniach tak wyrównanych drużyn decyduje dyspozycja dnia. Wystarczy więc następnym razem być lepszym. Jesteśmy coraz bliżej Brazylii, poczyniliśmy kolejne postępy. A będziemy jeszcze lepsi, jeśli będziemy jeszcze ciężej pracować.
Moim zdaniem zagraliśmy trochę słabiej niż wcześniej. Naszym problemem przeciwko Brazylii było to, że mając okazje do zdobycia punktów, nie kończyliśmy kontr. Ważny był też pierwszy set, który zdecydował o tym, że nie wygraliśmy tego półfinału. Później musieliśmy gonić rywala, ale za dużo punktów oddaliśmy mu za darmo. Dał się nam też we znaki Ricardo, który nieźle poszalał zwłaszcza w 4. secie. Przepychałem się z nim też w jednym momencie nad siatką i niestety okazałem się słabszy od rozgrywającego. Takich piłek właśnie najbardziej żal. Podobnie jak końcówek, które w poprzednich meczach wygrywaliśmy. W sobotę lepsi byli Brazylijczycy.
To was tak podłamało, że zostało w was do niedzieli?
Mieliśmy wszyscy spuszczone głowy, bo przegraliśmy. I to było pozytywne, bo oznaczało, że nadal chcemy osiągnąć więcej. A co do spotkania z USA, to moim zdaniem nie graliśmy źle. Rywal zaskoczył nas trochę taktyczną zagrywką, ale atak i blok funkcjonował dobrze.
Która porażka bardziej boli?
Najbardziej boli czwarte, najgorsze miejsce. Bo każda porażka sprawia ból.
W meczu o trzecie miejsce zdecydowało wasze zmęczenie?
Bardziej może psychiczne niż mentalne. ja mógłbym mimo tej duchoty na parkiecie zagrać jeszcze pięć setów.
Nie podłamiecie sie teraz dwoma porażkami z rzędu?
Nie ma takiej możliwości, musimy dalej z uporem walczyć o swoje. Wszyscy w nas przecież wierzą. Dlatego trzeba się wziąć w garść i dalej jechać z robotą. Nie ma możliwości, żeby coś nas podłamało.
W następnym podejściu pokonacie Brazylię i USA?
Stany wcześniej ogrywaliśmy... A co do meczu z Brazylią, to w spotkaniach tak wyrównanych drużyn decyduje dyspozycja dnia. Wystarczy więc następnym razem być lepszym. Jesteśmy coraz bliżej Brazylii, poczyniliśmy kolejne postępy. A będziemy jeszcze lepsi, jeśli będziemy jeszcze ciężej pracować.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl