Dziennik Gazeta Prawana logo

Gwiazdor NBA omal nie zginął w strzelaninie

10 grudnia 2007, 13:28
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Jamaal Tinsley ma szczęście, że żyje. Koszykarz Indiana Pacers o mało nie zginął w strzelaninie przed klubem Cloud 9 w Indianapolis. Ranny został masażysta klubu, Joey Potato.

Rozgrywający Pacers pojechał na imprezę razem ze swoimi braćmi i znajomymi. Nad ranem zorientowali się, że są śledzeni. Po chwili napastnicy zaczęli do nich strzelać. Jamaalowi Tinsleyowi nic się nie stało, ale ranny został masażysta drużyny, Joey Potato.

Jamaal Tinsley ma "szczęście" do bandytów. Po raz trzeci w ciągu ostatnich 14 miesięcy cudem uniknął śmierci. "Musimy się nad tym zastanowić" - powiedział serwisowi pacers.com szef klubu Larry Bird.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj