Rozmawialiśmy w szatni, jak przetrzymać pierwsze dwadzieścia pięć minut. Nie wiem, co się stało. Chyba po prostu wyszła różnica pomiędzy nami a Chelsea. To było widać w każdym elemencie gry. Na pewno nie zabrakło nam ambicji, ale raczej sił, umiejętności i pomysłu na grę.
Różnica między najlepszymi drużynami angielskimi a greckimi jest wielka. To chyba tkwi w psychice. Zanim wyjdziemy na boisko, mówimy sobie przedtem o wielu rzeczach, a potem popełniamy błędy. Człowiek uczy się całe życie.
Nigdzie nie widziałem czegoś takiego. To nieodłączny element naszego klubu. Nasza ambicja płynie od nich i jest dla nich. Oni czekają choćby na jedną bramkę, na jedną udaną akcję. Są niesamowici.
Grając przeciwko takim drużynom, obrona powinna zaczynać się już od napastników. Tymczasem rywale za łatwo dochodzili do sytuacji.
W Lidze Mistrzów? Na pewno. Taki mecz musiał przyjść, szkoda tylko, że na takim etapie rozgrywek.
To jedyny pozytyw z całego nieszczęścia, no i to, że skoncentrujemy się na lidze. Tam też jest w kratkę. Od początku sezonu gramy co trzy dni, niektórzy z nas są naprawdę bardzo zmęczeni. Z jednej strony - nie ma co płakać, taka jest piłka na wysokim poziomie. Z drugiej strony organizmu nie da się oszukać.