Takie rażące błędy nie zdarzają się często. Podczas odbywających się w Kanadzie mistrzostw świata w hokeju na lodzie sędziowie w meczu z USA uznali Finom bramkę, której nie było. I mimo że taką opinię wyrazili przedstawiciele międzynarodowej federacji, to wyniku nie zmieniono.
W 43. min sędziowie uznali bramkę przypisaną Ville Koistinenowi. Bramka nie powinna zostać zaliczona, ponieważ krążek wpadł przez zewnętrzną część bramki. Był to pierwszy gol fińskich hokeistów, którzy do tego momentu przegrywali 0:2. Bramka podniosła ich na duchu i pojedynek rozstrzygnęli na swoją korzyść - 3:2.
Sędziowie główni meczu - Rosjanie Wiaczesław Bułanow i Aleksandr Polakow - mieli wątpliwości co do tego, czy był gol i postanowili zasięgnąć opinii arbitra technicznego, odpowiedzialnego za zapis wideo. Decyzja była jednoznaczna - bramka została uznana. W konsekwencji - sędzia techniczny, którego nazwiska nie podano - nie będzie do końca mistrzostw pełnił swojej funkcji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|