Dziennik Gazeta Prawana logo

Wystarczy słowo Małysza, by trener został z kadrą

11 marca 2008, 10:53
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Trener polskich skoczków, Hannu Lepistoe, przeżywa ciężkie chwile. Władze naszego narciarstwa z chęcią pozbyłyby się fińskiego szkoleniowca. Uratować Lepistoe może tylko jedno - słowo mistrza nad mistrzami, Adama Małysza. Jeśli "Orzeł z Wisły" powie, że Fin ma zostać, to nikt nie odważy się go zwolnić.

A szanse Lepistoe ma, bo do tej pory Małysz był wobec niego lojalny i nie dał powiedzieć na trenera złego słowa. Fin to niekonfliktowy człowiek, który pracuje z naszym skoczkiem tak, jak chciałby tego Małysz.

"Dajemy mu dziesięć procent szans na pozostanie" - mówi tymczasem jeden z działaczy Polskiego Związku Narciarskiego. Nie jest tajemnicą, że poszukiwania zastępcy już się rozpoczęły.

Kto ma szanse? Według "Rzeczpospolitej" wstępną propozycję pracy otrzymał od PZN Szwajcar Berni Schoedler, były trener Simona Ammanna. Szef związku, Apoloniusz Tajner, zaprzecza temu.

"Na razie mogę powiedzieć tylko tyle, że zmieni się formuła pracy. Już nie będzie tak, że przychodzi trener z zagranicy i ma pełną swobodą, a my się odsuwamy, mimo że wiemy, jakie rozwiązania się u nas nie sprawdzą" - tłumaczy prezes.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj